niedziela, 4 maja 2014

Od Taigi-skrócona historia-wspomnienie

Mam już dość tego domu , tych ludzi i tego wszystkiego. Kolejny dom z marnymi ludźmi i dzieciakami , które działają mi na nerwach
- Śniadanie ! - usłyszałam głos z dołu tej jędzy , niby taka miła ,a nie raz mi przyłożyła . Ubrałam się i zeszłam , znowu te płatki zaraz zacznę nimi rzygać .
- Dostałaś list - powiedziała niby głowa rodziny , jego też miałam ochotę zabić , zresztą cały dom miałam ochotę zabić , no poza młodszą ode mnie dwa lata Katnnis. Miała ich w nosie tak samo jak ja . List ? Ciekawe od kogo , ostatni list sprzed roku nie był zbyt trafny . Siedziałam w zupełnie innym mieście z inną rodziną , taka sama sytuacja jak ta przy śniadaniu musiałam otworzyć list , nie przeczytałam prawie nic oprócz tego , że jestem hybrydą , no proszę pół wampir pół demon , taki głupi list , a ile rzeczy potrafi wyjaśnić . Po tym liście nie musiałam długo czekać , aż mnie wyrzucili , heh ćwiczyło się czarną magię na nich . Niby jakieś marne zjawy i latające rzeczy , ale staracha mieli niezłego. Potem trochę tułaczki no i od miesiąca znowu jestem tu . Dalej nie znam moich rodziców i chyba nie chce ich poznać , w końcu porzucili mnie , a nawet im nic nie zrobiłam. Otworzyłam list i patrzyłam na niego chwilę , a więc od teraz będę mieszkać zupełnie , gdzie indziej, bez tych cholernych ludzi, których tak nienawidzę pomimo iż dają mi jedzenie i dach nad głową ? Jej , doczekać się nie mogę.
- Zgadzacie się ? - zapytałam zaskoczona , po ich minach wiedziałam już , że wiedzą o co chodzi . Zresztą co oni mają do gadania, poszłabym sama
- Tak, przeżyjemy- powiedziała macocha ze swym uśmiechem ... Dajcie mi nóż
- Świetnie - wstałam od stołu i poszłam na górę , pakując się . Jedynie weszła do mnie Katnnis
- Szkoda ,że jedziesz - westchnęła - Będę się sama z nimi męczyła - Była jedynie córką tego mężczyzny , starej jędzy nie lubiła tak jak ja
- Spoko młoda , dasz radę . Ciebie chociaż ojciec chroni - pocieszyłam ją zabierając swoje rzeczy
- Masz - dała mi czarną bransoletkę z zawieszką - Pamiętaj o mnie, jak o tej dobrej siostrze- zaśmiała się
- Zawsze - potargałam jej włosy i wyszłam
Ludzie nawet się ze mną nie pożegnali , nie mogę mówić rodzice bo nimi nie są . Wsiadłam do samochodu i odjechałam , wpatrywałam się w bransoletkę , pierwszy miły gest jaki mnie spotkał. No to zobaczymy co tam mają ciekawego . Jedno jest pewne , tak łatwo mieć nie będą . Uśmiechnęłam się do siebie . Budynek robił wrażenie , weszłam do środka i zostałam skierowana do swojego pokoju , mieszkam sama i lepiej żeby tak zostało

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz