Po godzinie znudziło mi się jeżdżenie oraz się ściemniało.
Postanowiłem obejrzeć zachód słońca, więc w tym celu poszedłem na wzgórze skąd było doskonale widać zachodzącą płonącą gwiazdę.
Oparłem się o drzewo i podziwiałem zachód.
Wiał lekki wiatr, co jeszcze bardziej nadawało uroku, a szum liści działał kojąco.
Nagle, nie wiadomo skąd, rozległ się trzask.
Niebo przecięła błyskawica i grzmotnęło w drzewo, które było u podnórza wzgórza.
Zerwałem się na równe nogi i zacząłem biec do zamku.
Niebo zrobiło się ciemne, a po zachodzei słońca ani śladu.
Zaczął padać grad i zrobiło się ciemno i głucho.
Wszędzie latały złamane gałęzie.
W końcu przypomniałem sobie jak sie teleportuje i przeniosłem się do mojego pokoju, gdzie było już bezpieczniej.
Podszedłem do okna i je zamknąłem.
Zobaczyłem widok za oknem.
Niebo przecinały błyskawice.
Zasłoniłem okna.
Burza... Nie boję się jej, ale mam złe wspomnienia co do tej pogody.
Położyłem się na łóżku i podrapałem za uchem kota.
-możesz drapać dalej-odezwał się kot.
-Tiger!!-powiedziałem zaskoczony.
-tak to ja.
-weź Ty mi nie wchodź z butami do pokoju-powiedziałem-gdzie jest Kamikadze?-spytałem.
-śpi na łóżku Evie.-odparł kot ze skrzydłami.
-a Ty się wynoś z tego pokoju-odparłem.
-idź do Taigi.-powiedział kot
-Ty nie mozesz?
-nie.
-czemu?
-bo masz iść Ty.
-burżuj jeden-mruknąłem i wziąłem kota na ręce i za drzwiami wyrzuciłem.
-auć.-warknął kot.
-jak chcesz spać to u drzewiastej, do mojego pokoju nie właź-warknąłem na niego i poszedłem do drzewiastej. Ciekawe po grzyba miałem tam iść.
Zapukałem.
-czego?-spytała.
-Tiger mówił żebym przyszedł-powiedzialem.-nie wiem czemu-dodałem.
Wpuściła mnie niechętnie do środka.
Gdy walnęło, dziewczyna podskoczyła. Usiadła daleko od okna.
-boisz się burzy?-spytałem.
[Taiga?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz