Tego dnia popołudnie zapowiadało się całkiem dobrze. Było słonecznie, niebo bez chmur. Szedłem właśnie korytarzem gdy spostrzegłem grupkę dzieciaków przy tablicy ogłoszeń. Strasznie się zachwycali. Z oddali zauważyłem że to jakiś plakat.
- Co tu się dzieje? - warknąłem torując sobie drogę łokciami do tablicy - Z drogi dzieciarnia
Stanąłem przed tablicą i zacząłem czytać.
- Wielki turniej - przeczytałem w ciszy nagłówek
Po chwili już wiedziałem czemu panuje tu takie zamieszanie. Dyrekcja ogłosiła turniej dla uczniów. Mają odbyć się pojedynki między uczniami. Dozwolone jest używanie, magii, mocy.
- To będzie łatwe zwycięstwo - zaśmiałem się chytrze pod nosem - W tamtym roku porachowałem wszystkim kości, w tym roku się uda - zaśmiałem się
- Nie byłabym taka pewna - usłyszałem znajomy głos zza pleców
Odwróciłem się i zobaczyłem Taigę. Ona była jedyną osobą jaka miała by ze mną szanasę.
- Co tam jest? - zapytała starając dojrzeć plakat
- Nic takiego - zacząłem zasłaniając jej widok - Masz ochotę na sok? - zmieniłem temat
- Nie, chcę przeczytać - powiedziała z uśmiechem próbując mnie wyminąć
- Ale.. - zatarasowałem jej drogę
- Z drogi - zawołała i jednym zamachnięciem nogi mnie podcięła
Grupka uczniaków zaczęła się śmiać. Poderwałem się szybko z podłogi łypiąc na nich wściekłym spojrzeniem
- Na lekcję dzieciaki! - krzyknąłem na nich - A ty - wskazałem na Taige palcem - Nie waż się czytać..
- Za późno - stwierdziła - Ciekawy turniej..
- Nie pozwalam ci.. - wysapałem
- Niestety ta decyzja należy do mnie - zaśmiała się chytrze - I tak, wezmę udział w pojedynku i co więcej wygram - zawołała pewna siebie
- Żartujesz - zaśmiałem się - Nie masz ze mną szans..
- Mam i to spore - uśmiechnęła się - Widziałeś już listę zapisanych osób?
- Nie.. - zacząłem przypominają sobie co właśnie miałem sprawdzić
- Zobacz kto zapisał się jako pierwszy - wskazała listę na którym było imię ,,Thane""
- Tylko nie on.. - westchnaąłem - To ja powinienem zapisać się pierwszy
Zacząłem biec wzdłuż korytarza
- Gdzie idziesz? - spytała
- Muszę się zapisać - zawołałem - Oraz przekupić nauczyciela aby cię nie zapisał
- To nie fair - zawołała i ruszyła za mną
- Szybka jesteś - przyznałem gdy się ze mną zrównała
- I sprytniejsza od ciebie - zaśmiała się niewinnie i podstawiła mi nogę
- Już drugi raz - oburzyłem się lądując na posadzce
Podniosłem się szybko i ją dogoniłem. Złapałem ją w pasie i przycisnąłem do ściany.
- I tym razem to ja cię mam - zaśmiałem się trzymając ręce na ścianie by nie mogła uciec - Jakieś sztuczki? - zawołałem
- Dlaczego nie chcesz abym wystartowała? Boisz się że wygram?
- Nie oszukujmy się - zacząłem - Możesz być jedynie druga. To żaden wstyd - zacząłem
- Chętnie wypowiem te słowa w dniu turnieju kiedy zajmę pierwsze miejsce - zapewniła - A teraz puszczaj, muszę się zapisać.
- Nie możesz.. - zacząłem szukając lepszych argumentów
Zadzwonił dzwonek. Korytarze zaczęły robić się puste.
- Puszczaj, spóźnię się na lekcję - powiedziała zniecierpliwiona
- Uwielbiam patrzeć jak się złościsz - zaśmiałem się - Będziesz miała dobrą wymówkę na spóźnienie
- Niby jaką?
- Na przykład taką - powiedziałem całując ją delikatnie - Jedna osoba wystarczy by sprawić aby dzień stał się lepszy - po chwili stwierdziłem z uśmiechem patrząc się na nią
Stała chwilę w milczeniu. Uśmiechnąłem się do niej.
- Idziemy na lekcje? - zapytałem
- Mhm - kiwnęła głową.
Weszliśmy do sali. Profesor już dawno zaczął lekcję. Teraz spojrzał się na nas wyczekująco.
Uśmiechnąłem sie do niego i chwilę milczałem. Odchrząknąłem i zacząłem mówić.
- Ja, wielce uniżony uczeń zwracam się do czcigodnego najmądrzejszego, najlepszego, najszlachetniejszego profesora z przeprosinami odnośnie mego haniebnego spóźnienia. Chciałbym także rzec że ta o to niewiasta jest niewinna temu spóźnieniu. Dziękuję i proszę o ułaskawienie mnie z tego haniebnego czynu i odpuszczenie kary. - na koniec nie mogłem się powstrzymać by nie wybuchnąć ze śmiechu. Uwielbiałem się spóźniać na lekcję z tym profesorem. Zawsze można było wymyśleć coś śmiesznego na usprawiedliwienie spóźnienia. Przeważnie profesor odpuszczał swoje gadki na temat niepunktualności i powracał do zajęć, zresztą tak jak teraz.
Wraz z Taigą zajęliśmy ostatnią ławkę. Przed nami siedział Thane.
- Ej ty - zawołałem chłopaka
- Co? - odwrócił się do nas
- Nie wiem czy możesz brać udział w turnieju
- A dlaczego by nie? Boisz się mnie? - zaśmiał się
- Ciebie nie, ale jeśli cię zabiję nie chciał bym spotkać twojej troskliwej mamuśki - wybuchłem śmiechem
Thane wstał wkurzony z ławki. Przez chwilę myślałem że przewali stolik i zacznie mnie rzucać krzesłem.
- Thane? - odezwał się nauczyciel - Dobrze się czujesz dziecko?
- Ma tylko lekkie zaburzenia psychiczne - skomentowałem - Może mu przejdzie za kilkaset lat..
- Szykuj się na turniej - syknął chłopak - Tam nie bedzie dla ciebie litości
- Nie wiem do kogo te słowa, rok temu to ja zostałem mistrzem turnieju, w tym roku też mam ogromne szanse
- Chyba raczej połowę - poprawią mnie Taiga - W tym roku życzę wam ogromnego szcześcia
Po lekcji wyszedłem szybko z klasy by się zapisać przed Taigą. Obejrzałem się za siebie. Została i rozmawiała z koleżankami. Zapukałem do pokoju trenera i wszedłem do środka się zapisać. Przy biurku stała Taiga
- Ale.. ale jak ty.. - zacząłem się jąkać - Byłaś tam i.. - cały zbladłem
- Chyba masz gorączkę - stwierdziła - Może lepiej się połóż, mizernie wyglądasz
- Ale byłaś tam z koleżankami i .. A jak zachoruje to będziesz się mną opiekować? - zaśmiałem się pod nosem
- Nie, i pierwsza zapisałam się przed tobą - zauważyła
-Proszę ją skreślić - zwróciłem się do trenera - Ona nie wie co to jest nawet turniej, zabije się jeszcze - powiedziałem - Proszę pana.. - zacząłem
- Każdy może się zapisać -powiedział nauczyciel
- To nie fair
- Nie mów że boisz się dziewczyny - powiedział nauczyciel
- Co pan powiedział?! - warknęłą Taiga ze złością -
Że niby dziewczyny są gorsze.?!
- Daj spokój Tai - zacząłem próbując ją uspokoić
- Jestem spokojna ! - krzyknęła
- Niech pan i mnie zapisze - powiedziałem łapiąc Taigę i ją wyprowadzając
- Oberwiesz - ostrzegła
- Chyba nie pierwszy i ostatni raz - zauważyłem - Nie możesz krzyczeć na nauczyciela, przekreśli cię z listy
- A co mnie to obchodzi, nikt nie będzie mnie obrażał
- Uspokój się - powiedziałem ciszej - Masz ochotę na spacer?
- Spacer?
- Tak, szkoda tracić czas na lekcje, możemy się gdzieś wybrać...
(Taiga?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz