środa, 28 maja 2014

Od Evie c.d Jace'a

Siedziałam na runach, całkowicie pochłonięta odczytywaniem ich z księgi, nie zwróciłam uwagi, że dosiadł się ktoś do mnie.
Chyba ze starszego rocznika. Bo wszyscy mieliśmy jako pół demony runy.
Chłopak miał długie blond włosy i tatuaż na ręku a w lewym uchu trzy kolczyki
Ciekawa postać.
-czy ja Cię nie kojarzę?-spytał chłopak zagadując mnie.
-nie wiem.-odparłam. Może i go znałam w ziemskim życiu ale tu nie kojarzyłam.
-byłaś może dwa lata temu na koncercie Brick ?-spytał ponownie chłopak.
-Byłam dwa lata temu na pięciu koncertach Brick w jednym roku -odpowiedziałam.
I sobie przypomniałam. Jace. "Basista Brick".
-Jace?-zapytałam nie pewnie.
-tak. ja Cię kojarzę z jakiegoś naszego koncertu-odparł/
-Evie Black-powiedziałam.
-Evie park Brooklyn?
-tak.
-pamiętasz? wymieniliśmy się telefonem, razem z koleżanką przyszłyście bez kartek po podpis, a mi pożyczyli marker-powiedział zachwycony Jace.
-Jace nie zagaduj jej, tylko weź się do roboty-fuknęła na chłopaka nauczycielka.

[Jace?]

wtorek, 27 maja 2014

Od Jace'a

Obudziłem się z myślą, że już dziś wieczorem zagram koncert z moim zespołem, a następnego dnia będę miał wolne.
Ubrałem się w koszulę bez rekawów, i oczywiście jej nie zapinałem, bo było zbyt gorąco.
Zszedłem na dół.
-lecę na próbę i koncert-rzuciłem do ojca, wziąłem klucze od mercedesa i z bratem pojechałem na próbę do zespołu.
Podwiózł mnie, bo wiadomo że nie będę w stanie wracać sam do domu.
W miejscu koncertu gadałem ze znajomymi, jakaś impreza mała.
Poszedłem z kumplem do sklepu po whiskey,
I wracając zauważyłem na ławce pewną dziewczynę...
Ale poszedłem dalej.
Później  na koncercie daliśmy czadu, pomijając że Matt zerwał strunę, a ja wylałem piwo na sprzęt.
Po zagraniu jakieś dwie dziewczyny poprosiły mnie o "tatuaż " markerem.
Podpisałem się, a później z jedną wymieniłem numerem.
N ie byłem w trzeźwym stanie.
Tydzień później grałem koncert w innej miejscowości, i też spotkałem ta dziewczynę, mieliśmy wspólnych znajomych. i to był moj ostatni koncert.
Dostałem dziwaczny list, mówiący że jestem jakąś tam istotą i mieszanką.
Kłótnia z rdzicami była nie możliwa.


2 lata później.
Szedłęm na zajęcia z runów. Nawet ciekawe... ale strasznie dziwne...
już 3 rok to miałem, ale zero ogar. może znałem z 5 najpotrzebniejszych runów, ale nic poza tym.
Zamyślony szedłem i potrąciłem ramieniem jakąś dziewczynę.
-przepraszam-powiedziałem i poszedłem dalej.
na lekcjach było nudno.
dosiadłęm się do jakiejś dziewczyny z młodszego roku.
Kojarzyłem ją skądś...

[Evie?]

Od Evie c.d Maxa

-hah. uwaga bo ma szanse-prychnęłam.
-ooo czyżbyś miała kogoś na oku?-zapytał Max.
-może-puściłam oko.-to kiedy są te zawody?-zapytałam
-za tydzień.-odparł.
-że co?? i dopiero teraz mi to mówisz? przecież muszę przećwiczyć wszystkie tricki-zdenerwowałam się, że nie zdążę wszystkiego dobrze zrobic bez ćwiczeń..

[Max?]

Od Max'a - C.D Evie

- To szybko - pośpieszyłem
- Już - zaczęłą szukać zdjęcia w portfelu - Masz
Podała mi je i dołączyłem do formularza
- To idę - powiedziałem
Dotarłem do komisji
- Czego tu szukasz?
- Mam formularz - pomachałem jednemu z chłopaków przed nosem
- Myślałem że powiedziałem ci ostatnim razem wyraźnie że nie masz tu czego szukać
- Tylko zostawię formularz - powiedziałem
- Chcesz dostać trzeci raz?
- Po co się tak unosisz? - zaśmiałem się i pokazałem zdjęcie - Zmieniłem się co? - zapytałem z rozbawieniem
- Kto to? - zapytał zainteresowany spoglądając na zdjęcie
- Uczestnik - powiedziałem - Ale masz marne szanse u niej - dodałem
Wróciłem do Evie i Shane'a
- Już? - zapytali
- Tak, gotowe - powiedziałem - Spodobałaś się jednemu chłopakowi - zaśmiałem się
(Evie?)

niedziela, 25 maja 2014

Od Evie c.d Taigi

-Jasne-Odparłam.
Poszłyśmy do baru, zamówiłyśmy drinki, sprzedali bez problemu, mimo że nie byłyśmy pełnoletnie, no ale cóż, nie wyglądałyśmy na 15 lat.
Wzięłam drinka Sex on the beach. Taiga coś lżejszego.
Poszłyśmy do stolika.
-całkiem ciekawi ludzie tutaj są, byłam rok temu-powiedziałam do dziewczyny.
-naprawdę?
-tak. Z Shane'em postanowiliśmy pozwiedzać kluby, a mi się spodobał ten. i co jakiś czas tu chodzę.
Przeszła obok nas dziewczyna w niebieskich włosach i czerwonej gotyckiej sukience.
-hej Alissa-powiedziałam.
-Evie!-wykrzyknęła i od razu się przyszła przywitać.
-poznajcie się. To Taiga, z klasy a to Alissa, poznana rok temu w Pandemonium-przedstawiłam sobie dziewczyny

[Taiga?]

Od Shane'a c.d Taigi

Po prostu bosko.
Czy oni naprawdę muszą się tak dziwnie zachowywać? Przecież to nie jest nic nadzwyczajnego.
A ja wcale nie zamierzałem być inny niż wcześniej z powodu choroby.
Wyszedłem z ulgą z klasy.
Postanowiłem nie iść na resztę lekcji, bo zacząłem się czuć nieswojo przy tych wszystkich szeptach.
No i co ja poradzę że wszyscy są tacy.
Na godzinnej przerwie w pokoju złapała mnie Evie.
Wpadła jak burza do pokoju z tacą obiadową.
-Przyszłam bo pomyślałam że jesteś głodny, a wiem że nie pójdziesz do wielkiej sali.
-i miałaś rację-powiedziałem z wdzięcznością przyjmując od niej posiłek.
Zjedliśmy w milczeniu.
-Nie wiedziałam że tak zareagują-powiedziała Evie./
-Ja myślałem że zostawią to dla siebie wszyscy nauczyciele albo chociaż że nikomu nie powiedzą.
W tej chwili usłyszałem pukanie.
Weszła Taiga.

[Taiga?]

sobota, 24 maja 2014

Od Taigi c.d Shane'a

Wszyscy gapili się na chłopaka i milczeli, nie dziwie się wcześniej nauczycielka mówiła co mu jest i że mamy się zachowywać normalnie, chyba do nich to nie dotarło
- Cisza jak na pogrzebie - powiedziałam do siebie - Możemy skończyć tą lekcje? - zapytałam na cały głos
- Tak, nie denerwuj się - nauczycielka spojrzała na mnie piorunująco - Usiądź - powiedziała do Shane z uśmiechem .. Cud

( Shane? )

Od Taigi Cd. Evie




Klub był całkiem ciekawy, choć może nie do końca wpadał w moje gusta, ale dziewczynie się podobało
- I jak? - zapytała w pewnej chwili
- Ciekawe miejsce - przyznałam
- Nie byłaś tutaj jeszcze? - zaśmiała się
- Szczerze to nie - przyznałam - Napijemy się czegoś? - zapytałam

( Evie? )

piątek, 23 maja 2014

Od Max'a - C.D Taigi


- To zależy..
- Od czego?
- Od tego czy ty na niej będziesz -zacząłem
- A jeśli nie?
- To zostanę z tobą - odparłem - Co to za wycieczka bez ciebie?
- Jeszcze zobaczę czy pojadę - uśmiechnęła się
- Dobrze - kiwnąłem głową
Do końca dnia rozmawialiśmy, spacerowaliśmy włócząc się bez celu.
- Muszę już iść, chce mi się spać - zaczęła - Będziesz jutro ?
- Tak, zaczekaj, odprowadzę cię - powiedziałem
Ruszyliśmy w stronę jej pokoju. Pożegnaliśmy się i Taiga weszła do pokoju. Ja poszedłem do siebie. Usiadłem na brzegu łóżka. Sięgnąłem do kieszeni. Wyjąłem kartki. Strasznie byłem ciekawy co mój ojciec mógł o mnie wypisywać. Na pewno nie pochwały - przyznałem. Rozprostowałem kartkę i zacząłem czytać. Przeczytałem jeden tekst kilka razy. Zacząłem czytać drugą kartkę. Ona już mnie nie zdziwiła. Już wiedziałem. Zgniotłem kartki w kulkę i wyszedłem z pokoju. Teraz już wszystko wiedziałem. Ruszyłem w kierunku jeziora. Jedynego miejsca gdzie jest spokojnie i mogę pomyśleć. Usiadłem na skale wpatrując się w odbicia gwiazd w tafli wody. Rozwinąłem kartki i zacząłem czytać tak długo aż słowa nie zaczęły mi się plątać.
- Do diabła z tym - warknąłem wyrzucając kartki jak najdalej
Zerwałem się i zacząłem iść przed siebie niewiele myśląc. W końcu dotarłem do domu. Wszedłem do środka kierując się do swojego pokoju. Padłem zmęczony na łóżko. Nikogo nie było teraz w domu. Mój ojciec musiał być w  pracy. Wszędzie panowała cisza. Słychać było tylko mój oddech. Nagle przypomniałem sobie o psie, który ostatnim razem rzucił się na mnie. Teraz go nie było, przynajmniej spał a drzwi od tego pokoju były zamknięte. Po kilku minutach w końcu zasnąłem. Obudziłem się następnego ranka. Otworzyłem oczy i spojrzałem w kierunku okna. Przez szybę wpadał mały promień słońca. Na fotelu obok łóżka znajdowała się jakaś postać.
- Dobrze spałeś? - usłyszałem
Podniosłem się od razu do pozycji siedzącej. Oparłem się plecami o ścianę i zmierzyłem go wzrokiem.
- Koszmarnie - odparłem - Nie mógłbym tutaj dłużej żyć
- A jednak przyszedłeś - zauważył
- Bo coś nie dawało mi spokoju
- Nie powinieneś ich czytać, wtedy by było lepiej dla wszystkich
- Chyba dla ciebie, czemu nic nie powiedziałeś? Jak mogłeś w ogóle coś takiego zrobić?
- Znasz odpowiedzi na każde z tych pytań, po co się pytasz?
- Bo chcę usłyszeć to od ciebie.. - warknąłem
- A ja co mam ci powiedzieć?
- Prawdę...
- To że cię nie kocham, nienawidzę i że tobą gardzę? - prychnął
- Chociażby - powiedziałem wstając z łóżka - Nic innego się po tobie nie można spodziewać..
Podszedłem do okna spoglądając w dół. Poprawiłem potargane włosy i spojrzałem się na ojca.
- Powinieneś już iść - zaczął
- Nie, dopóki mi nie powiesz dlaczego..
- Dlaczego co?
- Te kartki, wiesz co było na nich napisane
- A więc o to chodzi - zaśmiał się - To moja sprawa
- Nie tylko , skoro ja w tym uczestniczę, więc pytam dlaczego i jak mogłeś to zrobić?
- Za dużo pytań zadajesz - westchnął - Rok temu siedziałeś cicho i w ogóle nie słychać cię było że jesteś w domu, w tym roku strasznie gadasz
- Bo może dostrzegłem w końcu kim jesteś?
- A kim jestem? - zapytał
- Cynikiem, tyranem.. - zacząłem - Długo by wymieniać
- Czego ty w ogóle ode mnie chcesz?
- Kiedyś, a dokładnie dziesięć lat temu chciałem jednego
- Ciekawe - zadrwił
- Chciałem mieć normalnego ojca, takiego który choć w połowie interesuje się synem. Na każde urodziny miałem tylko jedno życzenie, nigdy się nie spełniło
- Za duże wymagania pewnie - dopowiedział
- Nie, tak jak inne dzieci życzyły sobie góry zabawek, słodyczy, największego tortu, tak ja chciałem tylko abyś chociaż raz w roku mnie przytulił i powiedział że mnie kochasz, że masz syna. Zawsze starałem ci się zaimponować. Dobrze się uczyłem, zawsze wstawałem wcześnie aby zrobić ci śniadanie przed pracą, ale nigdy nie powiedziałeś choćby słowa ,,dziękuję''. Teraz brzmi to naiwnie. Teraz niczego od ciebie nie chce  oprócz wyjaśnień..
- Tu nie ma czego wyjaśniać, to tylko i wyłącznie moja sprawa
- Nie! - krzyknąłem - Chcę wiedzieć
- Na pewno nie chcesz - zapewnił - To w niczym ci nie pomoże
- Kim był Will? - zapytałem - I dlaczego nic nie pamiętam
- Will to twój... wujek - westchnął
- Wcale go nie pamiętam
- I może lepiej - powiedział
- Mów wreszcie i przestań owijać w bawełnę! - podniosłem głos - Nie jestem jakimś dzieciakiem do którego musisz mówić powoli, mów, wszystko bez ściemniania ! Teraz!
- Skoro chcesz wiedzieć - zaczął - Tak, wszystko co na kartkach było napisane to prawda, wszystko się wydarzyło. Nie pamiętasz tego bo ja tak chciałem, Will jest czarodziejem. Sprawił byś nie pamiętał niczego co się zdarzyło oraz wymazał siebie z twojej pamięci.
- Po co?
- Bo jako jedyny się tobą interesował - zaczął
- I jaki miał w tym interes?
- Żaden - westchnął - Jesteś strasznie namolny, daj temu spokój,  po co wracać do starych czasów?
- Gadaj!
- Wiedziałem że dzisiaj przyjdziesz , spodziewałem się co prawda ciebie dopiero rano, ale widać nie mogłeś zaczekać
- Powiedz mi wszystko, wszystko - powtórzyłem - A wtedy dam ci spokój i więcej mnie nie zobaczysz
- Nic ci nie powiem, nie teraz - uśmiechnął się - Dzisiaj doprowadzę wszystkie sprawy do końca, dowiesz się wszystkiego w odpowiednim czasie - powiedział
Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami i upadłem. Słyszałem jedynie kroki ojca a potem zupełnie nic nie pamiętałem.

Obudziło mnie kapanie wody. Nagle zacząłem się krztusić. Otworzyłem oczy, było ciemno. Dopiero po kilku sekundach mogłem cokolwiek dostrzec.
- Pij - usłyszałem wyraźne polecenie
Dostrzegłem że w dłoni trzymam małe naczynie.  To nie woda mnie obudziła. To była krew która spływała z moich ust
- Pij! - usłyszałem drugi głos
Moja ręka z  naczyniem powędrowała do ust. Nie mogłem nic zrobić, nie panowałem nad sobą. Zacząłem się krztusić.
- Przestańcie - warknąłem pochylając się i wypluwając krew
- Szczerze wolałem cię nieprzytomnego - zaczął mój ojciec
- Gdzie ja jestem?
- W domu
- Nie znam tego miejsca
- Znasz - powiedział - Spędziłeś tu kilkanaście dni jako mały chłopiec
- Mnie powinieneś pamiętać - odezwał się czyjś głos
- Will? - zapytałem
Nagle świece w pokoju się zapaliły. Teraz mogłem dostrzec postacie.
- To ty - powiedziałem - Znowu to samo? - zapytałem spoglądając na nogi i jedną rękę przywiązaną do krzesła
- Jednak pamiętasz, to dobrze, przed chwilą wycofałem czar który rzuciłem na ciebie dziesięć lat temu
- Dlatego pamiętam?
- Tak - kiwnął głową i podszedł bliżej
Był to wysoki mężczyzna z lekkim zarostem. Wyglądał na nie więcej niż 35 lat. To czarodziej, a po nich można spodziewać się wszystkiego. Niektórzy czarownicy mają po sto lat a nie wyglądają na więcej niż 30.
- Nie będę tego pił - warknąłem rozbijając naczynie na podłodze
- Pij - rozkazał
- Wystarczy - uciszył mojego ojca Will  - Wystarczająco wypił - wskazał na dwie szklane butelki ze złotymi zdobieniami.
- I co teraz? - zapytałem
- Wiesz co zabija demony?
- Tak, strzała z pióra anioła, miecz wypalony przez samego diabła
- A co poważnie szkodzi lecz nie zabija?
- Sproszkowane kości anioła i..
- I?
- Krew.. - powiedziałem - Czego ode mnie chcecie?!
- Przeprowadzimy kilka ostatnich doświadczeń - zaczął - Chciałbym się dowiedzieć jakie słabe punkty mają mieszańce.
- Jesteś gorszym draniem niż przypuszczałem - warknąłem
- Schlebiasz mi - zadrwił lecz nie wyglądał na ucieszonego - Dziesięć lat temu siedziałeś w tym samym miejscu - zaczął - Muszę przyznać że wtedy nawet trochę było mi cię szkoda ale..
- Ale?
- Nieważne - zaśmiał się jakby na siłę a potem podszedł do mnie
Jednym ruchem ręki odpiął pasy fotela. Spojrzałem się na niego. Teraz mógłbym uciec - pomyślałem. Zerwałem się z fotela i pobiegłem w kierunku drzwi. Nagle coś mnie zakuło w plecach. Straciłem czucie w nogach. Runąłem na podłogę uderzając głową o posadzkę. Podniosłem się na drżących rękach i spojrzałem na dwie postacie przy świecach
- Już działa - powiedział ojciec przyglądając się z zaciekawieniem i fascynacją
Ręce się pode mną ugięły i znów znalazłem się na podłodze pełnej krwi. Nie mogłem w ogóle się poruszyć. Wszystkie kości mnie bolały, czułem jakby coś rozrywało mnie od wnętrza. Nie mogłem nic zrobić. Zamknąłem oczy i czekałem.
- Zabijcie mnie! - warknąłem przez zęby - Zabijcie! - powtórzyłem
Otworzyłem oczy. Na mojej skórze zaczęły tworzyć się czarne znaki, które strasznie piekły. Po chwili jednak znikały. Został tylko duży, czarny ślad na nadgarstku. Wszystko to trwało długie minuty. W końcu straciłem przytomność. Ocknąłem się po kilku godzinach. Leżałem na swoim łóżku. Ubranie miałem całe przesiąknięte zaschniętą krwią. Podniosłem się i powoli opuściłem nogi na podłogę. Nagle usłyszałem szczek. Pies - pomyślałem. Wielki czarny pies wyszedł zza krzesła . Zaczął warczeć. Po chwili do pokoju dotarł Will wraz z moim ojcem.
- Już myśleliśmy że zginąłeś
- W tamtej chwili prosiłem tylko o to - warknąłem spoglądając na nadgarstek, na którym był czarny znak
- Niestety nie mogliśmy tego zrobić, będziesz jeszcze nam potrzebny
- Nie możecie.. nie pójdę tam - zacząłem - Czemu od razu mnie nie zabijecie?
- Nie chcemy twojej śmierci - wytłumaczył ojciec - Ja chcę się tylko dowiedzieć co może osłabić mieszańca
- Skoro jestem hybrydą demona i wampira to oczywiste że te przedmioty co zabijają oba gatunki
- Sprawdzimy - kiwnął głową - A na razie masz - rzucił czarny płyn w butelce
- Nie tknę tego - powiedziałem - Nie chcę drugi raz..
- To nie jest krew anioła, to ludzka krew - powiedział - Na pewno jesteś nieco osłabiony po wtorku
- Wystarczyło powiedzieć po jutrzejszym dniu, nie traktuj tego jakby to wydarzenie miało miejsce kilka dni temu - powiedziałem biorąc butelkę i patrząc się na nią
- Wtorek był dwa dni temu - przyznał spoglądając na mnie
- Co?! - zdziwiłem się - Ja muszę wracać do akademii i..
- Pójdziemy tam razem..
- Nie
- Tak, mam ważną sprawę do dyrektora. Zaszło dużo zmian przez jeden dzień
- Chyba nic mnie już nie zdziwi - westchnąłem odkręcając butelkę i wypijając ją całą
Mój ojciec uśmiechnął się do siebie po czym podał mi bluzę.
- Nie jest mi zimno..
- Przez sen mówiłeś zupełnie co innego - powiedział i ruszył w kierunku drzwi
-  I co teraz?
- Teraz co?
- Co dalej planujesz?
- Nic, jeśli chcesz się dowiedzieć całej prawdy o mnie, o sobie  to zachowuj się jak dotąd nienagannie, gdy przyjdzie czas to ci powiem.

- Ale...
- Żadnych ale - zastrzegł - Chodź, zdążysz jeszcze na lekcje
Ruszyłem powolnym krokiem za ojcem.  Miałem ochotę stąd uciec, wrócić do akademii. Nie widziałem się z Taigą dwa dni. Sam nawet nie wiem kiedy tak szybko czas upłynął. Wsiadłem do samochodu. Pojechaliśmy do akademii. Wyszedłem z samochodu i ruszyłem przed siebie. Chciałem znaleźć Taigę, ale na pewno teraz była na lekcjach. Postanowiłem w ogóle nie iść na pierwszą lekcję. Przypomniałem sobie jak mój ojciec wspominał że ma jakąś ważną sprawę do dyrektora. Ruszyłem w stronę gabinetu dyrektora. Na korytarzu słyszałem donośny głos ojca
- ..mówiłem, powiem mu za kilka miesięcy
- Rozumiem dlaczego tak postępujesz, zrobiłbym to samo.. ale..
- On mnie nienawidzi.. - usłyszałem drżący głos ojca - Będzie mnie nienawidził do końca życia
- On nie rozumie, nic nie wie..
- Chciałbym coś zrobić ale próbowałem już wszystkiego!! Z Willem siedzimy dnie i noce próbując przełamać czar!...bezskutecznie - westchnął wypuszczając z siebie powietrze
- Jeszcze tylko kilka miesięcy..
- Ja już naprawdę nie mogę..
Podszedłem bliżej, chciałem zajrzeć do środka przez uchylone drzwi.
- Max? - usłyszałem swoje imię i aż podskoczyłem
- Tak? - zapytałem rozkojarzony
- Dobrze się dziś czujesz? Wyglądasz strasznie blado..
To prawda, od rana byłem spragniony krwi. Po lekcjach miałem wybrać się do lasu. Spojrzałem się teraz na nauczycielkę, wyraźnie zatroskaną
- Nic mi nie jest - warknąłem i wymijając ją poszedłem wzdłuż korytarza. Spojrzałem na prawy nadgarstek. Nadal widniał na nim czarny znak. Nie wiedziałem co to jest. Wyszedłem z budynku i ruszyłem w stronę lasu mijając park.
- Max - zawołał ktoś
Odwróciłem się i rozpoznałem Taigę
- Witaj piękna - zaśmiałem się przytulając ją i całując na przywitanie
- Gdzie byłeś? - zapytała z wyrzutem - Nic mi nie mówiłeś że znikasz na trzy dni..
- Przepraszam - powiedziałem - Sam nie wiedziałem że tyle to potrwa - westchnąłem - Ale strasznie cieszę się że cię widzę, szukałem cię ale byłaś pewnie na lekcjach
- Tak, była teraz nudna matematyka.. profesor gadał i gadał że usnąć można było
-Uwielbiam matematykę, zawsze można pospać sobie dodatkowe 45 minut - zaśmiałem się
- Fajny pomysł - zgodziła się - To co planujemy na dzisiaj?
- Pamiętasz jak mówiłaś że chętnie byś powtórzyła polowanie?
- Mhm - kiwnęła głową
- To dzisiaj a raczej teraz..  możemy wybrać się na takie polowanie, strasznie jestem głodny. Idziesz? - zapytałem z uśmiechem
(Taiga?)

Od Max'a - C.D Tai

- Niepotrafił bym - westchnąłem - Po pięciu minutach posiadania kołdry zginął bym przez twój łokieć - zaśmiałem się
- Więc teraz wiesz co może cię spotkać
- Przekonałem się już ostatnim razem - uśmiechnąłem się
- Dobra, teraz już koniec gadania, dobranoc - powiedziała ziewając po czym się położyła na poduszce
Westchnąłem i zamknąłem oczy. Przez kilka minut nie mogłem zasnąć, gdyż Taiga okropnie się wierciła. Otworzyłem oczy i zobaczyłem że śpi. Przesunąłem się trochę w stronę brzegu łóżka by miała więcej miejsca. Nareszcie się uspokoiła, zamknąłem oczy i usnąłem. Sen nie trwał zbyt długo, po kilku minutach poczułem silne uderzenie w szczękę. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Taigę która oparła swoją głowę u mnie na ramieniu a rękę trzymała na mojej twarzy. Rozejrzałem się dookoła. Nie byłem w posiadaniu jej kołdry.  Zaśmiałem się i powoli przesunąłem jej rękę. Coś wymamrotała przez sena a następnie się wtuliła i  zasnęła. Objąłem ją jednym ramieniem i delikatnie pocałowałem w czoło.
- Dobranoc - szepnąłem
Wpatrywałem się przez chwilę na Taigę, po czym zasnąłem
(Taiga? Brak weny...)

Od Tai - C.D Max'a


Spojrzałam na niego i wybuchnęłam śmiechem
- I z czego się śmiejesz? - dźgnął mnie na co zaśmiałam się jeszcze bardziej
- Z tego, że nie tylko ja mam do Ciebie słabość, ale ty masz do mnie - pokazałam mu język
- Ja? - zaśmiał się
- A może jest inaczej - spojrzałam na niego z uśmiechem po czym delikatnie, ale namiętnie pocałowałam
- Nie, nie jest - wyszczerzył się.
Położyłam głową na poduszkę
- Jak chcesz tu spać to nie możesz chrapać
- To ty ostatnio chrapałaś! - oburzył się
- Ja pamiętam coś innego - zaśmiałam się - I nie zabieraj mi kołdry

( Max?)

czwartek, 22 maja 2014

Od Shane'a c. Taigi

-nie dzięki.-powiedziała-i tak wychodze jutro-dodałem.
-jak chcesz-odparła i wyszla.
Zostałem sam.
Nie miałem co robić, więc wybrałem spanie bo i tak mnie rozbolała głowa.
Wstałem z rana, i mnie wypisała na lekcje.
Więc na nie poszedłem.
W klasie zapanowała dziwna cisza, gdy tylko usiadłem na miejsce.

[Taiga?]

Od Evie c,.d Taigi

-no dobra-odpowiedziałam i poszłyśmy w stronę miasta, gdzie życie się zaczyna.
Po drodze, zobaczyłyśmy nocny klub o nazwie "Pandemonium".
Neonowo niebiesko fioletowy neon przykuwał uwagę.
-idziemy?-spytałam
-wpuszczą nas?-zastanowiła się.
-a czemu nie?-i poszłam w stronę ochrony, wpuścili mnie bez problemu.
Weszłam do środka, a po chwili dołączyła Taiga.
Klimat w klubie był  gotycki i mroczny...
Muzyka wprowadzała w trans

[Taiga?]

Od Taigi c.d Evie

Nieźle, podpalić szkołę? Heh niezłe ziółko z niej
- My demony tak mamy - zaśmiałam się
- Też coś podpaliłaś? - zaśmiała się
- Szczerze to nie, znaczy się może jakieś małe rzeczy, ale tak to nie. Ja raczej znęcałam się nad innymi, ale nie trafiłam nigdzie ... No nie licząc sierocińca, ale to u mnie normalka. Idziemy gdzieś?
- Zaraz będzie północ - zauważyłam Evie
- No i? - zaśmiałam się - O tej godzinie dzieją się najlepsze rzeczy - uśmiechnęłam się

( Evie? )

Od Taigi c.d Shane'a

Byłam baardzo zaskoczona tym, że Shane jest chory, zwłaszcza na nowotwór, jakby nie patrzeć to bardzo niebezpieczna choroba... Ale chyba jako iż jest wampirem to chyba lepiej to zniesie i co najważniejsze wyleczy się. Nawet jeśli go nie lubię to jest to kolega z klasy
- I co teraz? - zapytałam
- Nie wiem - westchnął
- Chyba jako wampir powinni Cię wyleczyć - powiedziałam zamyślając się - Chcesz coś? I wiadomo jakie są te wyniki, w jakim stopniu jest ten nowotwór?
- Co się tak przejmujesz? - spojrzał na mnie
- Bo chodzimy do jednak klasy i zatrzymaliśmy spór między nami? Chcesz coś? Idę po wodę

( Shane?)

wtorek, 20 maja 2014

Od Evie c.d Thane'a

-to miło z Twojej strony, ale od kiedy Ty słuchasz metalu?-zapytałam chłopaka i spojrzałam na niego. Skejt ubrany w dresy, a ze słuchawek na jego szyi leciały piosenki 50 Centa.-jak na razie to ja tu słyszę jedynie hip hop-dodałam.
-e tam.... Bring Me The Horizon też słucham trochę, a że akurat trafił się koncert...-zaczął
-no dobrze, pójdę z Tobą-powiedziałam zanim skończył litanię.-koncert jest jutro, a jutro jest środa, więc trzeba się wymknąć z zamku, by iść-dodałam.
-jakiś pomysł?-zapytał.
-jasne. pożyczę od Shane'a pelerynę niewidkę-wzruszyłam ramionami.

[Thane?]

poniedziałek, 19 maja 2014

Od Thane`a C.d Evie

Postanowiłem wyjść na miasto , w poszukiwaniu mocnych wrażeń , najpierw udałem się do jakiegoś klubu ,
gdzie wypiłem sobie dwa piwka . później wyszedłem jeszcze na ulice , i zobaczyłem jakieś ogłoszenia na słupie . Podszedłem do ogłoszenia i odczytałem że niedługo odbędzie się koncert zespołu :
Bring Me The Horizon . Gdy zobaczyłem że koncert odbędzie się w pobliżu postanowiłem kupić sobie dwa bilety , a następnie zaprosić jakąś fajną dziewczynę która by ze mną poszła
Poszedłem i kupić bilety , całkiem tanio i ogółem byłem zadowolony z zakupu tych biletów .
Gdy wróciłem zobaczyłem jakąś dziewczynę która z tego co usłyszałem mówiła właśnie o tym koncercie na który kupiłem bilet , a z tego co usłyszałem nie miała kasy na bilet więc postanowiłem do niej podejść i ją zaprosić , żeby ze mną poszła .
Podszedłem niepewnym krokiem i zacząłem rozmowę :
- Hej , nazywam się Thane . a ty ?
- Hejka nazywam się Evie . Nie mów że słyszałeś co wcześniej mówiłam
- No . Tak się składa że niechcący usłyszałem
- No wiesz , jak mogłeś
- Ale mogę ci to jakoś wynagrodzić . Odpowiedziałem zmieszany
- Tak jestem ciekawa jak ?
- A tak się składa że właśnie kupiłem bilety na ten koncert i mogę cię ze sobą zabrać oczywiście jak chcesz .
(Evie ? )


Od Evie c.d Maxa

-Udział zostawiam Evie, jeździ dużo lepiej niż ja-powiedziałem.
Max wyjął formularze z torby którą wziął ze sobą.
-Ty to ciagle nosisz?-zdziwiłam się.
-oczywiście, po co ma się zgubić-odparł.
Podał mi kartki.
Potrzebne imię nazwisko wiek, skąd się jest. zdjęcie i od jakiego czasu się jeździ na desce i osiągnięcia.
-ale ja nie mam żadnych osiągnięć...-zaczęłam.
-a pokonanie gościa z East River?-przypomniał mi Shane.
-no tak.. ale on nie był wyszkolony. do tej pory już się wyćwiczył-powiedziałam.
-nie marudź-wywrócił oczami Shane.
-no dobra. wezmę udział-westchnęłam.-macie długopis?-ledwo zdążyłam spytać a już Shane i Max wyciągnęli w moją stronę pisaki.
Zaśmiałam się i wzięłam ołówek z torby.
Wpisałam. Evie Black. 17. Jestem z LAX. Zdjęcie dołączę później, jeżdżę od tego i tego roku życia, osiągnięcia.... jak to ująć... myslałam. w końcu napisałam: wygrana bitwa rok temu z chłopcem z East Ruver Carlosem O'connerem.
-wypełnione-powiedziałam.
-Daj, to zaniosę to-powiedział Max.
-ale muszę jeszcze tu dać zdjęcie-powiedziałam

[Max?]

Od Max'a - C.D Evie

- To całkiem nieźle - powiedziałem
- Nie ma w tym nic niezwykłego - powiedziała jedynie
- Chcecie formularze do tego konkursu?
- Masz je ?
- Tak - kiwnąłem
- Mówiłeś że nie możesz startować...
- Fakt, próbowałem oszukać komisję z cztery razy podając różne pseudonimy itp, ale się nie udało - westchnąłem - To jak chcecie wziąć udział?
(Evie?)

sobota, 17 maja 2014

Od Max'a - C.D Taigi

- Z ledwością bym cię pokonał - powiedziałem ledwo łapiąc powietrze
- Taa, z pewnością - zaśmiała się
- Nie wierzysz?
- Nie - powiedziała - To ja cię pokonałam na turnieju..
- Zaczyna się - westchnąłem - Teraz będziesz mi o  tym przypominać do końca życia?
- Oczywiście - zaśmiała się
- Wygrałaś bo ja tak chciałem - powiedziałem przekręcając się na bok i przygwożdżając ją do łóżka chwytając za nadgarstki - Dałem ci fory - zacząłem
- Teraz możesz sobie mówić - powiedziała z uśmiechem
- Nie ruszam się stąd do końca dnia - powiedziałem - Dziś śpię tutaj, jak ostatnim razem
- Którym?
- Tym w którym mnie nie pobiłaś - zaśmiałem się
- Skąd pewność że ci pozwolę przebywać w tym pokoju? - zapytała
- Bo masz słabość do jednej osoby - szepnąłem delikatnie ją całując
- Ja mam słabość do ciebie?
- Sama to powiedziałaś - zacząłem
(Taiga?)

Od Taigi - C.D Max'a


Spojrzałam na niego i zasłoniłam ręką usta, żeby nie zacząć się śmiać. Chociaż dalej lekko irytował mnie fakt, że przebywa w moim łóżku częściej niż ja. Powoli wzięłam poduszkę, wykorzystując fakt, że ma zamknięte oczy . Wzięłam poduszkę i walnęłam go z niej
- Ej! - od razu się podniósł
- Moje łóżko! - krzyknęłam ze śmiechem waląc go poduszką i spychając z łóżka - Wygrałam! - powiedziałam siadając na środku
- To nie koniec!- wstał i chwycił poduszkę, nim się obejrzałam leżałam na ziemi - Łóżko jest moja
- Nie ma takich - wskoczyłam na niego, znowu okładając go poduszkami. Po kilkunastu minutach, padłam na łóżka zmęczona
- Remis? - zapytał ze śmiechem
- Tak remis - zaśmiałam się

( Max? )

Od Taigi - C.D MAx'a


Niezbyt mu wierzyłam, ale nie chciałam też naciskać. W końcu jakby coś się działo to chyba by mi powiedział prawda?
- Okej, możemy iść - skinęłam głową, wstając z pnia
- Przestaniesz się zamartwiać? - zapytał dźgając mnie lekko
- Nie martwię się - pokazałam mu język. Przynajmniej staram się nie martwić - Chodź na tą pizze - chwyciłam go za rękę i ruszyliśmy w stronę pizzeri. Usiedliśmy przy stoliku i czekaliśmy na zamówienie
- Szybko dzisiaj dzień zleciał - odezwał się
- Coś za szybko te dni lecą - przyznałam uśmiechając się lekko, kelnerka przyniosła nam zamówienie - Wiesz, że ma być wycieczka - zaczęłam przypominając sobie ogłoszenie czytane przed zajęciami
- Serio? - zdziwił się
- Mhm, w góry na tydzień - wzięłam kawałek pizzy do ust
- I jedziesz? - zapytał, a ja wzięłam łyk coli
- Szczerze to nie wiem - wzruszyłam ramionami - A ty?

( Max?)

Od Evie c.d Maxa

-nie wiem czy to byłby dobry pomysł-powiedzialam.-nie bardzo bym się sprawdziła w potyczce na jazdę-dodałam.
-no co Ty. przecież świetnie jeździsz. Pamiętasz rok temu jak wymiotłaś tamtego gościa z East River?-powiedział Shane z zapałem.
-to było rok temu, a on sie nauczył jeździć lepiej niż ja-odparłam.
-pokonała kogoś z East River? z tej dzielnicy gdzie są najlepsi skejci?-spytał Max przerywając dyskusję
-raz mi się zdarzyło-mruknęłam pod nosem.

[Max?]

Od Evie c,d Taigi

-poza tym że trafiłam do spychiatryka? nic specjalnego-powiedziałam.-ale strasznie się czuję wtedy. A nie pamiętam zwykle kiedy która połówka jest.
-nie fajnie-skwitowala dziewczyna.
-nie raz miałam kłopoty przez to-wyznałam-raz nawet podpaliłam szkołę. byłam wtedy w gangu ulicznym.
-nie gadaj...-dziewczyna otworzyła usta z niedowierzania
-i stąd był ten szpital.

[Taiga?]

Od Shane'a c.d Taigi

Zwiesiłem głowę.
Jasne, że wiedziałem. Nie tylko dlatego że poprzedniej nocy wyczytalem to z książki, ale godzinę temu zostałem o tym poinformowany przez pigułę, bo zrobiła badania a i wyjaśniono to moim rodzicom którzy wiedzieli.
-tak-powiedzialem w końcu.-wiem, co mi jest.
-Co takiego?-zapytała dziewczyna.
-nie wiem czy mówić. to... to jest strasznie nietypowe i dziwne-zacząłem kręcić. może powie bym nie mówił.
-oj co ci szkodzi-przewróciła oczami.
-mam nowotwór genetyczny.-powiedziałem w końcu.-dziwne skoro wampiry nie chorują. ale jestem w połowie wampirem.wyczytalem to wczoraj w księdze a i dziś zostałem o tym poinformowany od piguły.

[Taiga?]

Od Taigi c.d Evie


Chyba pierwszy raz widziałam takie rzeczy, nie znałam nikogo takiego ... anioł i demon w jednym ciele nie za ciekawie
- Nie masz za fajnie - stwierdziłam, patrząc na ściany
- Trochę - wzruszyła ramionami
- Anioł i demon w jednym, nie chciałabym widzieć co się dzieje, jak te dwie osobowości walczą, ale w demonach mogę Ci pomóc - powiedziałam siadając obok niej na łóżku
- Jesteś demonem?
- Mieszaniec wampira z demonem - wzruszyłam ramionami - Może to trochę wścibskie pytanie, i zrozumiem jak nie będziesz chciała mi na nie odpowiedzieć, ale jak to jest ? No wiesz mieć w sobie tak różne dusze, przecież to przeciwieństwa

( Evie ? )

Od Taigi c,d Shane'a

Na następny dzień na lekcjach było jak zawsze nudno, myślałam, że dzień minie spokojnie, jednak nauczycielka kazała mi dać notatki Shane'owi, zgodziłam się w końcu danie notatek to nic wielkiego. Po lekcjach wybrałam się do sali gdzie leżał
- Hej - powiedziałam wchodząc do sali
- Cześć - najwyraźniej zdziwił się moją wizytą
- Mam dla Ciebie notatki, nauczycielka kazała mi przekazać - podałam mu kilka kartek - Żebyś nie był za bardzo w plecy - wyjaśniłam i usiadłam na krześle
- Dzięki - mruknął
- To jak wiesz już coś? Niektórzy nauczyciele strasznie wypytują - powiedziałam wyciągając z torby jabłko

( Shane? )

piątek, 16 maja 2014

Od Max'a - C.D Taigi

- Wszystko jest w porządku - zapewniłem
- Max.. - zaczęła - Widzę że coś jest nie tak
- Nie wyspałem się - ziewnąłem - Pewnie to dlatego ci się tak wydaje
Spojrzała się na mnie poważnie. Westchnąłem i spojrzałem się w jej oczy.Chyba naprawdę się martwiła.
- Nie rób takiej zaciekawionej miny - zaśmiałem się mierzwiąc jej włosy - Uśmiechnij się
- Mogłabym to powiedzieć do ciebie..
- Po prostu mam zły dzień, to wszystko - zapewniłem - Nic się nie stało - powiedziałem
- Nie wiem czy można wierzyć ci na słowo
- Uwierz - powiedziałem - Ciebie bym nie okłamał
Mówiłem prawdę nic jeszcze się nie wydarzyło, ale z minuty na minutę byłem ciekawy co mój ojciec zapisywał o mnie w swoich notatkach. To że mnie nienawidzi i o wszystko obwinia to jedno. Ale czemu tak zareagował na o że wziąłem jego zeszyt?
Siedziałem z Taigą do wieczora. Rozmawialiśmy trochę o szkole, ostatnich wydarzeniach/
- Masz ochotę wybrać się ze mną na pizzę? - zapytałem - Bo zdaje mi się właśnie kolację przegapiliśmy - powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej
(Taiga?)

Od Max'a - C .D Taigi

- Dokąd tylko zechcesz - odpowiedziałem
- To może do mnie? - zapytała
- OK -  powiedziałem z uśmiechem - Idziemy do ciebie
Wyszliśmy z sali kierując się do akademika i pokoju Taigi. Otworzyła drzwi i weszliśmy do środka. Od razu zająłem wygodne miejsce na łóżku kładąc się na poduszkach
- Max... - westchnęła
- Zaczynam się chyba przyzwyczajać - przyznałem - Spędzam tu więcej czasu niż u siebie
- To dobrze czy źle? - zapytała
- Dla mnie dobrze - przyznałem , - dla ciebie już mniej - zaśmiałem się - zgadłem?
- Tylko wtedy kiedy zajmujesz moje łóżko..
- Mam propozycję dla ciebie - zacząłem
- Jaką? - zapytała
- Zamiana pokoi, mówiłem już jakie masz wygodne łóżko?
- Chyba z setki razy - westchnęła - A ja opowiadałam ci jaka jestem delikatna i lekka? - zapytała skacząc na mój brzuch
- Delikatna? - powtórzyłem
Obróciłem się na bok zwalając ją z siebie, tak że znalazła się obok.
- Nigdzie się już stąd nie ruszam - powiedziałem - Nic mnie stąd nie ruszy - powiedziałem zamykając oczy
(Taiga?)

Od Taigi - C.D Max'a


Myślałam, że sprytnie uda mi się uciec, ale jednak nie zdążył mnie zatrzymać. Chociaż całkiem dobrze gra na gitarze
- Nie mam podkładu - zaczęłam coś wymyślać
- Masz pełno instrumentów - zaśmiał się - Weź sobie gitarę i śpiewasz
- Uparciuch - mruknęłam i podeszłam do instrumentów biorąc gitarę klasyczną i siadając na stole
- Na to zaczynasz - uśmiechnął się
- Mówił Ci ktoś kiedyś, że jesteś uparty?
- Ty przed chwilą
- A oprócz mnie - pokazałam mu język
- Parę razy się zdarzyło - przyznał, patrząc na mnie wyczekująco, no wiem, że czekał aż zacznę śpiewać, ale nawet nie wiedziałam co by tu zagrać
- Znasz Maroon 5 ? - zapytałam nagle, przypominając sobie jedną piosenkę
- Kto by tego nie znał - zaśmiał się - Ale chyba tego nie zagrasz na gitarze sama - zauważył
- Zobaczymy - uśmiechnęłam się i zaczęłam grać

http://www.youtube.com/watch?v=qraPm7OwtVA
( wiem, że dwie , ale udajmy, że śpiewa sama  )

Skończyłam piosenkę i odłożyłam gitarę
- To gdzie idziemy teraz? - zapytałam

( Max? )

Od Taigi - C.D Max'a


W nocy znowu nie mogłam spać, znowu miałam te cholerne koszmary, jednak tym razem wystraszyłam się bardziej. Usłyszałam głębokie i przeraźliwe wycie. Otwarłam okno i spojrzałam za nie, chłodne poranne powietrze od razu musnęło mi twarz. Była 5 godzina. Spojrzałam na las, na jego skraju stał ogromny szary wilk, tak zwany mój wujek... Patrzyliśmy na siebie, po czym ... Wyskoczyłam z okna i stanęłam na równych nogach, nie wiem dlaczego to zrobiłam ... Dlaczego wyskoczyłam w samej piżamie. Podeszłam do niego, pewnym krokiem, kiedy moją głowę zaczęły nachodzić różne myśli ... Co jeśli on mnie nie zaatakował bo byłam z Maxem i miałam klejnot? Co jeśli teraz się nie zawaha?
- Dlaczego mnie prześladujesz? - zapytałam stojąc tylko kilka centymetrów od niego. Wilk w jednej chwili zamienił się w człowieka
- Więc jednak odważyłaś się podejść. A jeśli kłamię? Jeśli to tylko podpucha? Mam teraz łatwe pole, żeby Cię zabić - uśmiechnął się podle - Jednak tego nie zrobię, nie mogę, nie wypada zabijać rodziny - westchnął
- Czego chcesz? - zapytałam, a raczej warknęłam zła - Daj mi spokój! I przestań włazić w moje sny, bo nie zawaham się, żeby Cię zabić!
- Nie umiałabyś - zaśmiał się. I słyszałam tylko jego śmiech, obraz zaczął się rozmazywać ... Budzik? Jestem w swoim pokoju ... Czy ja na prawdę wyszłam czy ja z nim rozmawiałam? Otumaniona poszłam do łazienki i weszłam pod prysznic, to aż dziwne, że miałam aż tak realistyczny sen, jednak wszystko wskazywało na to, że to był tylko sen. Na lekcjach było tak jak zawsze, zdziwiła mnie jedynie reakcja Max'a, z jego oczek można tak łatwo wyczytać gdy coś kręci
- Chętnie - odpowiedziałam, słysząc propozycję spaceru - Las? - zapytałam
- Jak zawsze- uśmiechnął się i ruszyliśmy w stronę lasu - To co powiedziałaś wczoraj w parku ...
- To czyta prawda - wzruszyłam ramionami - Powiedziałam to co leżało mi na sercu - uśmiechnęłam się delikatnie - A z Tobą wszystko okej? Od rana jesteś jakiś dziwny
- Wydaje Ci się - machnął jedynie rękę - Czyli wczorajszy wieczór był udany?
- Owszem - przyznałam - Bardzo mi się podobał i cieszę się, że razem wyszliśmy. A teraz gadaj co Ci jest - usiadłam na pnie drzewa - Widzę, że coś Cię trapi - uśmiechnęłam się- Twoje oczy mówią wszystko za Ciebie, więc słucham

(Max?)

Od Max'a - C.D Taigi

- Nie.. - powiedziałem spoglądając na gitarę - Nie gram zbyt dobrze..
- No dawaj - zaczęła - Zagraj chociaż jeden kawałek
- Niech ci będzie - westchnąłem poddając się - Ale ty coś musisz mi obiecać..
- Co? - zapytała
- Że zaraz po mojej grze ty mi zademonstrujesz jak śpiewasz
- Zastanowię się.. - zaczęła
- Taiga..
- No dobra, nich będzie - zgodziła się
- To rozumiem - zaśmiałem się
- Ale teraz graj - powiedziała przyglądając mi się
Szybko nastroiłem gitarę i zagrałem kawałek piosenki. skończyłem występ i odłożyłem instrument.
- Teraz twoja kolej - zacząłem
Taiga wyszła z ławki i zaczęła uciekać
- Tak nie można - zawołałem szybko ją doganiając i łapiąc
- Puszczaj - zaśmiała się
- Najpierw zaśpiewasz - stwierdziłem - Nie uda ci się wywinąć - powiedziałem
(Taiga?)

Od Max'a - C.D Evie

Zaczęliśmy jeździć. Po kilku minutach przerwałem i usiałem odpocząć.
- Zmęczony? - usłyszałem głos Evie
- Trochę - przyznałem - Fajnie jeździcie - odparłem
- Ty też nieźle sobie radzisz
- Czytałaś może o pokazie?
- Jakim? - zainteresowała się
- To jest konkurs dla najlepszych, wysoki poziom..
- Jakie są wymagania? - zapytała
- Trzeba mieć ogromne szczęście, talent, dobrą deskę i chęć - zaśmiałem się
- Brałeś w tym udział?
- Tak rok temu - przyznałem niechętnie
- Nie bierzesz w tym roku udziału?
- Bardzo bym chciał.. -  westchnąłem
Przypomniały mi się zeszłoroczne zawody. Jeden dureń złamał mi rękę zaraz po moim występie. Nagrodę co prawda wygrałem, ale nie mogęł brać udziału w wyższej klasie. Po zakończeniu dałem nauczkę smarkaczowi, niestety moja deska pękła wtedy na pół po tym uderzeniu, ale dziaciak nauczył się co to jest wpadać na innych..
- Ale sędzia mnie nie lubi - westchnąłem dokańczając
- Taa - zaśmiała się
- Chcecie brać  może udział?
(Evie?)

Od Taigi - C.D Max'a


- Skoro tak to wygląda - westchnęłam teatralnie
- Powiesz mi? - ucieszył się
- Nie - zaśmiałam się - Spotkamy się za rok, wtedy też powiesz mi co myślisz o zakończeniu
- Ej no! - oburzył się
- No co? - wzruszyłam ramionami - Nie musisz się spieszyć z oddawaniem, nigdy nie czytam drugi raz tej samej książki - powiedziałam, weszliśmy do budynku, było już dawno po lekcjach - To może teraz? - powiedziałam od razu
- Co teraz? - zdziwił się
- Pokażesz mi jak grasz - wyszczerzyłam się
- Na pewno już nie można wchodzić do sali muzycznej - zaczął się wykręcać
- Co nie można jak można, jest jeszcze otwarta dwie godziny, więc dalej choć - pociągnęłam go w stronę sali muzycznej - Nie wykręcisz mi się choćbym nie wiem co - Na szczęście sala była pusta, usiadłam na ławce i spojrzałam na niego - Dalej bierz instrument i graj - zaśmiałam się

(Max?)

Od Max'a - C.D Taigi

- Dobranoc - odpowiedziałem i odprowadziłem ją wzrokiem
Zamknęła drzwi i poszedłem do siebie. Było już sporo po północy. Shane spał w swoim łóżku głośno chrapiąc. Zdjąłem garnitur i poszedł się wykąpać. Po kilku minutach wyszedłem z łazienki i położyłem się do łóżka. Chwilę się kręciłem nie mogąc zasnąć. W końcu się udało. Zamknąłem oczy i zasnąłem.

 Nagle usłyszałem jakieś odgłosy na korytarzy . Postanowiłem to sprawdzić. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem dwóch ludzi, mojego ojca i obcego mężczyznę
- Już ci mówiłem, że zapłacę ci za to podwójnie
- To zakazane - pokręcił głową facet w cylindrze - Nie mogę tego zrobić
- Nawet dla swojego  przyrodniego brata? - zapytał
- Wiesz że i tak mnie  przekonasz - wyrzucił ręce w górę w geście poddania - Ale rzucam ten czar ostatni raz.
- Dziękuję - westchnął mój ojciec
- Wiesz że ryzyko jest ogromne, że on może wszystko zapomnieć, stracić całą pamięć
- Nieistotne - powiedział - Chcę aby tylko zapomniał ten tydzień
- Zrobię co będę mógł - mężczyzna w płaszczu i cylindrze odwrócił się w moją stronę - Widzę że już nie śpisz - zwrócił się do mnie cicho - Wujek Will pokaże ci pewną sztuczkę - powiedział i uśmiechnął się łapiąc mnie za rękę
Przebudziłem się ciężko oddychając. Spojrzałem na zegarek, była piąta. Przetarłem wierzchem dłoni spocone czoło. Kim do diabła był ten człowiek? - zadałem sobie jedno pytanie. Opadłem z powrotem na poduszkę, lecz nie mogłem już zasnąć. Zerwałem się z łóżka idąc do łazienki i zmieniając ubranie. Postanowiłem dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego koszmaru. wiedziałem gdzie powinienem pójść najpierw. Złożyłem buty i wyszedłem z akademika. Na zewnątrz zaczął padać deszcz. Niebo było szare, pochmurne. Jeszce tylko kilka kilometrów - pomyślałem mijając kamienny most. Po godzinie byłem na miejscu. Wielki dom z ogrodem - mój dom w którym mieszkałem do szesnastego roku życia, a potem tylko przez wakacje. miejsce którego nienawidziłem. Ruszyłem w stronę domu. Otworzyłem po cichu drzwi i wśliznąłem się do środka. Miałem już w tym wprawę. Od dziecka uciekałem z domu i potem wracałem po cichu by nikogo nie obudzić. Ruszyłem wzdłuż korytarza. W końcu znalazłem biuro mojego ojca. Wszedłem do środka szukając jednego notesu, książki. Przedmiotu z moich koszmarów. Tamten obcy facet trzymał ten notes. Były na nim inicjały mojego ojca. Po chwilach poszukiwania znalazłem. Czarny notes ze złotymi zdobieniami i literami oprawiony skórą. Miałem już to czego szukałem. Wyszedłem po cichu z pomieszczenia. Nagle usłyszałem warknięcie. Obejrzałem się za sobą i zobaczyłem ogromnego psa.
- Grzeczny piesek.. - zacząłem powoli zbliżając się do drzwi wyjściowych. Już miałem dotknąć klamki gdy zwierzę się na mnie rzuciło
- Siad! - usłyszałem twardy głos - Zostaw!
Spojrzałem się w tamtą stronę. Mój ojciec stał w drzwiach sypialni. Przyglądał mi się zaspanymi oczami.
- Czego tu szukasz? - zapytał nieprzyjemnie
- Niczego, przyszedłem zobaczyć jak wygląda mój pokój
- Chcesz wrócić?
- Nie - powiedziałem niemal natychmiast - Niedługo wpadnę zabrać resztę ubrań i książek
- Dobrze - powiedział - Co tam masz w ręce?
- Książka, zeszyt od lekcji - wymyśliłem
- Masz mnie za głupka?! To jest moja własność, nie można ci do tego zaglądać!
- Dlaczego aż tak tego strzeżesz? - zapytałem zaciekawiony
- Bo to moje dokumenty! - zawołał zły
Podszedł do mnie wydzierając zeszyt. Kilka kartek się wysypało. Spojrzałem na podłogę i jedna ze stron przykuła moją uwagę. Było napisane tam imię ,,Max''. Złapałem kilka kartek i wybiegłem z mieszkania. Wróciłem do akademii. Byłem cały mokry. W ręku cały czas trzymałem teraz już pogięte kartki. Wróciłem do swojego pokoju. Przebrałem się w suche rzeczy. Miałem przeczytać to co było napisane na kartkach, lecz nie zdążyłem. Shane wstał i zaczął szykować się w pośpiechu do szkoły. Było już po ósmej. Schowałem kartki do kieszeni spodni i wyszedłem śpiesząc się na lekcję. Wszedłem do klasy spóźniony.
- Jestem - powiedziałem do Taigi siadając z nią w ławce
- Co ty taki zdyszany? - zapytała - Nie wyspałeś się?
- Nie - przyznałem - Nie mogłem przestać o tobie myśleć - uśmiechnąłem się
Nauczyciel prowadził  lekcję, a ja byłem tylko ciekawy za ile skończą się wszystkie zajęcia. Miałem zamiar przeczytać kartki wieczorem, kiedy cały akademik się wyciszy i wszyscy pójda spać. Chciałem w skupieniu i samotności to zrobić. Przez cały dzień byłem ciekaw co tam znajdę. Spotkałem Taigę na korytarzu. Chciałem z nią pogadać o wczorajszym wydarzeniu w parku , kolacji
- Cześć księżniczko - uśmiechnąłem się - Idziemy się przejść? - zapytałem Taige
(Taiga?)

Od Max'a - C.D Taigi

- Wtedy, jak ty pokażesz mi jak śpiewasz
- Nie ma tak..
- Jest - zaśmiałem się
- No dobra - powiedziała po chwili
- Powiesz mi o czym ta książka? - zapytałem błagalnie
- Już ci powiedziałam
- Chodzi mi jakie zakończenie było...
- Sam sobie przeczytaj, a się dowiesz - powiedziała dając mi książkę - Miłej lektury
- Ale ja nie znoszę czytać..
- Tą na pewno przeczytasz
- Skąd ta pewność?
- Jesteś zbyt ciekawy by tego nie zrobić - dodała z uśmiechem
- A może mi ją opowiesz?
- Nie
- A jak cię ładnie poproszę?
- Też nie - pokręciła rozbawiona głową
- To co mam zrobić abyś mi to opowiedziała? Jakbym miał zacząć czytać to skończył bym za rok.. więc?
(Taiga?)

Od Taigi - C.D Max'a


Nie chciałam przerywać tej chwili, było mi z nim dobrze, a jego pocałunek był świetny i nie chciałam go za nic przerywać.
- Max- szepnęłam - Ja Ciebie ... Chyba też kocham - powiedziałam niepewnie - Wszystko co mi mówiłeś się zgadza i wydaje mi się, że to jest właśnie to - przyznałam uśmiechając się delikatnie
- Tai - objął mnie mocno, wtuliłam się w niego i staliśmy tak chwilę
- Wiesz co - zaczęłam
- Tak?
- Świetnie wyglądasz w garniturze - zaśmiałam się - Szczerze to nie spodziewałam się Ciebie w takim wydaniu - przyznałam
- Widzisz umiem zaskakiwać ludzi - zaśmiał się - Ty też świetnie wyglądasz - powiedział patrząc na mnie
- Wracamy? - zapytałam - Chłodno się zrobiło
- Dobrze- okrył mnie swoją marynarką i objął, szliśmy tak powoli nie spiesząc się nigdzie . Max odprowadził mnie pod same drzwi, uśmiechnęłam się do niego ciepło
- To dobranoc - powiedziałam
- Dobranoc - kiwnął głową
- Widzimy się jutro na zajęciach? - zapytałam, chodź raczej o tym wiedziałam
- Tak- kiwnął głową
- To pa - podniosłam się trochę na palcach i pocałowałam go delikatnie - Dobrej nocy - otworzyłam drzwi od swojego pokoju

( Max?)

Od Taigi - C.D Max'a


Zamknęłam książka, która powiem szczerze rozczarowała mnie. Spodziewałam się zupełnie innego zakończenia.
- Do bani - powiedziałam - Zapowiadała się na prawdę ciekawię, ale autor kompletnie zepsuł końcówkę - wyznałam
- A o czym była?
- O dziewczynie, która poznaje chłopaka, jednak odkrywa, że nie jest tym za kogo się podawał - przeciągnęłam się
- A jak się skończyła?
- Tego nie powiem - zaśmiałam się cicho.-Sam się musisz o tym dowiedzieć - mrugnęłam do niego i wstałam - To jak idziemy? - zapytałam
- Tak- kiwnął głową
- Kiedy pokażesz mi jak grasz? - zapytałam, gdy szliśmy przez park

( Max? )

Od Evie c.d Maxa

-to który skate park wybieramy?-spytałam chłopaków gdy wyszliśmy ze szkoły.
-może ten bliższy-odpowiedział Max.
-mi pasuje-powiedział Shane.
Pojechalismy do skateparku Lincolna przy plaży


[Max? myśl jak żeś mądry]

Od Evie c.d Taigi

-a siedzę i próbuję coś stworzyć z gitarą-powiedziałam do dziewczyny, gestem zapraszając do środka.
Taiga weszła i zamknęlam drzwi.
-o jajć-powiedziała na widok zapisanych ścian.
Popisałam je markerem.
-co Ty zrobiłaś ze ścianami?-zapytała zdziwiona.
-ja... nie wiem jak to wytłumaczyć...-zająknęłam się.
-po prostu powiedz.
-no bo... ja... jestem pół aniołem i pół demonem... i te strony się przejawiają, jak rozdwojenie jaźni. i to są cytaty jedne z chwil demona a drugie anioła... nie wiem jak to się dzieje, czemu to zapisuję. moje pismo... ale nie wiem czemu.
Spojrzałam na ścianę.
Widniał tam napis:
It's hard to keep a secret, when it's written all over your body.
Trudno zatrzymac sekret, kiedy jest zapisany na całym Twoim ciele.

[Taiga?]

czwartek, 15 maja 2014

Od Taigi cd Evie

- Nie no spoko - zaśmiałam się
- A czemu akurat pytałaś, gdzie śpię ? - zapytała zdziwona
- A tak sobie - wzruszyłam ramionami - Ta pa- powiedziałam i wróciłam do swojego pokoju, umyłam się i przebrałam jednak nie chciało mi się siedzieć w pustym pokoju. Wyszłam na korytarz i szybko odnalazłam pokój Evie. Zapukałam i otworzyła mi dziewczyna również w piżamie
- Co robisz ? - zapytałam wchodząc do jej pokoju

( Evie ? )_

Od Max'a

Szedłem korytarzem na lekcję. Byłem już spóźniony. W zasadzie to nic nowego, ale tą lekcję miałem z dyrektorem. Nie miałem zamiaru wylatywać z tej szkoły. Nie teraz.
- Max?
Zatrzymałem się i odwróciłem.
- Eva
- Evie - poprawiła z niechęcią - Aż tak trudno zapamiętać moje imię?
- Najwidoczniej - powiedziałem
- Idziesz z nami na deskę? - zapytała - Ze mną i Shane'em?
- Nie mogę, jestem spóźniony na lekcję i.. - zacząłem iść
- Nie ma lekcji - zaczęła
- Nie?
- Dyrektor wyjechał w nagłej sprawie a my mamy na później
- To dobrze - westchnąłem luzując krawat od mundurka - Tylko pójdę się przebrać - dodałem - Zaczekajcie chwilkę
Pobiegłem do pokoju po luźny strój i swoją deskę
- Już jestem ,możemy iść - dodałem
- Ok - odpowiedzieli i ruszyliśmy na dwór
(Shane? Evie?)

Od Max'a - C.D Taigi

- Ja też - kiwnąłem głową - Ale pod warunkiem że ty ze mną będziesz
Objąłem ją delikatnie w tali i pozwoliłem aby się o mnie oparła plecami.
- Naprawdę piękna noc - uśmiechnąłem się
Taiga spoglądała z uśmiechem na rozgwieżdżone niebo. Dzisiejszej nocy było bardzo ładne. Wczoraj nie pokazał się ani księżyc, ani gwiazdy.
- Wybierzemy się kiedyś jeszcze gdzieś razem? - zapytałem
- Pewnie tak - uśmiechnęła się i spojrzała na mnie
- Już myślałem że pow iesz nie
- A dlaczego?
- Nie masz mnie jeszcze dosyć? - zapytałem  - Inni ledwo wytrzymują ze mną pięć minut
- Nie jesteś taki zły
- W sumie to ty też jesteś do zniesienia - zaśmiałem się
 -Ej..  - zawołała próbując mnie uderzyć
- Tylko żartowałem - szybko dodałem - Uwielbiam spędzać z tobą czas
- Miło to słyszeć - uśmiechnęła się i stanęła przodem do mnie
Spojrzałem się w parę, pięknych błyszczących oczu. . Uniosłem delikatnie jej podbródek szybkim, nieświadomym ruchem, pochyliłem się, ujmując jej twarz wolną ręką. Nie miałem zamiaru całować jej tutaj – zbyt publicznie, zbyt łatwo przeszkodzić – ale nie mogłem dłużej czekać
- Kocham Cię panno Minist - szepnąłem zatracając się w pocałunku
(Taiga? XD)

Od Max'a - C.D Tai

- OK - powiedziałem
Zamówiliśmy lody. Zapłaciłem za nie i poszliśmy do parku usiąść na ławce.
- A o czym właściwie ta książka? - zapytałem z ciekawości - Opowieści, encyklopedia, bajki?
- Jak przeczytam to ci wszystko powiem - odpowiedziała otwierając książkę
Chwilę siedzieliśmy cicho, gdyż Taiga w skupieniu czytała książkę. Trochę jej  się zeszło. Przekręcała z kartki na kartkę. W końcu skończyła. Zamknęła grubą okładkę i westchnęłą.
- Nie wiedziałem że książka może tak wciągnąć - zaśmiałem się - Jedyną książkę czytałem rok temu - przyznałem
- Ciekawa? - zapytała
- Nie wiem - przyznałem - Poległem na drugiej stronie..
- Nie ma nic złego w czytaniu książek  - zaśmiała się
- Niby nie, ale jakoś nie ciągnie mnie do nich. A teraz powiesz mi co to za książka? - zapytałem spoglądając na okładkę
(Taiga?)

Od Tai - C.D Max'a


Zastanowiłam się chwilę
- Śpiewam od małego, od kiedy nauczyłam się , że dzięki temu jest mi lepiej, a gram od jakiś 4 lat - powiedziałam gryząc kawałek pizzy
- Ciekawie - uśmiechnął się
- Zagramy kiedyś razem? - zapytałam patrząc na niego
- Razem? - zdziwił się
- No czemu nie, może coś fajnego z tego wyjdzie
- Można spróbować
Dokończyliśmy posiłek i wyszliśmy z knajpki, rozejrzałam się po mieście i zauważyłam bibliotekę, wtedy mi się przypomniało, że od kilku dni poszukuje jednaj książki
- Wejdziemy do biblioteki ? - zapytałam
- Nie wiedziałem, że lubisz się uczyć - zaśmiał się
- Jak mi się nudzi to nawet się pouczę - pokazałam mu język - W wolnych chwilach czytam i chciałam zobaczyć czy jest jedna książka - wyjaśniłam
- Dobrze chodź - powiedział i poszliśmy do biblioteki. Po kilku minutach wyszliśmy z niej z książką na którą trochę czekałam - Ciekawa chociaż? - zapytał gdy szliśmy do lodziarni
- Chyba tak, powiem Ci jak przeczytam - obiecałam

( Max? )

Od Taigi - C.D Max'a


Zaskoczył mnie tym wisiorkiem, nie chciałam go przyjmować, był to trochę za drogi prezent i przecież zaprosił mnie już na kolację, ale jest to uparte i nic nie da się zrobić. Spacer wydawał się bardzo przyjemny
- Chętnie - powiedziałam wstając.
Wyszliśmy z restauracji i ruszyliśmy w stronę parku
- Jak Ci się dzisiaj podobało? - zapytał
- Bardzo mi się podobało, cały dzisiejszy dzień - zaśmiałam się cicho - Nie musiałeś mi tego kupować - zaczęłam
- Ale kupiłem i koniec tematu - uśmiechnął się lekko
- W takim razie ... Ty jedziesz ze mną na długi weekend nad jezioro - postanowiłam z uśmiechem
- To było pytanie czy rozkaz ? - zaśmiał się
- Raczej to drugie - zaśmiałam się zakrywając ręką usta - Ale nie martw się jakoś wytrzymasz, postaram się tylko raz upić nie więcej - obiecałam
- To i tak dużo - spojrzał na mnie z uśmiechem
- Oj już bez przesady - przewróciłam oczami - Wyjeżdżamy w środę - spojrzałam na gwiazdy - Ładne niebo
- Zgadzam się
- Mogłabym tak stać całą noc - przyznałam trzymając go za rękę

( Max? )

środa, 14 maja 2014

Od Shane'a c.d Taigi

-zasłabłem na lekcji no i mają mi powiedzieć co mi jest. Dostałem już do picia krew.-powiedziałem.
-a kiedy sie dowiesz?-spytała dziewczyna głaszcząc koto perza.
-jutro z rana. Ale jak na razie przez dwa dni nie zamierza mnie piguła stąd wypuścić.-odparłem.
-no tak. to ide. cześć-powiedziała i wyszła z kotem na rękach.
Zostałem sam w gęstej ciemności, nawet za oknem nie było gwiazd.
Obróciłem się na prawy bok i próbowałem przetrwać noc.
Nie powinno mi nic być...
Wampiry przecież nie chorują..
No ale w sumie jestem tylko mieszańcem.
Po cichu wstałem i zaklęciem przywołałem książkę.
Zaśweciłem światło i zacząłem szukać.
i znalazłem.
Że choroba może być jedynie genetyczna jeśli chodzi o wampiry i jesli rodzice hybrydy byli kiedyś ludźmi. a moja mama była kiedyś człowiekiem...
A chorobą może być nowotwór...
Zamknąłem książkę i odesłałem ją.
Rzuciłem na siebie zaklęcie niepamięci i usnąłem...
Nie chciałem wierzyć w to.

[Taiga?]

Od Max'a - C.D Taigi

- A ty? - zapytała
- Też jestem bardzo głodny - powiedziałem biorąc kawałem pizzy
- Pytałam czy na czymś grasz - zaśmiała się
- Aha - pokiwałem głową w zastanowieniu
- Więc?
- Oprócz na nerwach  nauczycieli to gram na gitarze i również na perkusji
- Od ilu lat grasz?
- Trzech, czterech, nie pamiętam - dodałem - Ale również śpiewam - powiedziałem
- Naprawdę? - zdziwiła się
- Owszem
- Zaśpiewasz coś? - spytała
- Byłem tak dobry w śpiewaniu że pani od chóru od razu mi dziękowała za występ, zanim jeszcze skończyłem pierwszą zwrotkę
- Rzeczywiście - zaśmiała się - Bardzo zdolny jesteś
- A ty od ilu lat śpiewasz, grasz? - zapytałem
(Taiga?)

Od Taigi c.d Shane'a

Dziwne było zachowanie chłopaka, ale lekcje trwały dalej.
Gdy wróciłam do pokoju, późnym popołudnie mojego kochanego kota nie było ... To było akurat dziwne, zawsze na mnie czekał, żebym dała mu jeść i go miziała... Taa wykorzystywał mnie, ale nie mogłam się oprzeć jego słodkim oczkom. Przeszukałam całą szkołę, aż znalazłam go w szkolnym szpitalu, przy łóżku Shane'a, chłopak już nie spał, ale nie wiedział co się dzieje
- Powinnam Cię zamykać na klucz - powiedziałam podchodząc do kota i biorąc go na ręce
- Miał Cię pilnować, a nie spać
- Jesteś niemożliwy - warknęłam - Widzisz, że w takim stanie nic nie zrobi, nawet kilku kroków sam nie zrobi, także daj mu spokój
- Taiga ? .. - odezwał się zdziwiony moim przybyciem
- Ja tylko po kota - wyjaśniłam - A tobie co ? - zapytałam

( Shane? )

Od Evie c.d Taigi

-mieszkam w Blue z pół normalsami-powiedziałam-sama w pokoju pod jedynką-dodałam.
-czemu mieszkasz z normalsami?-zapytała mnie zdziwiona dziewczyna.
No w sumie... No bo jaka normalna hybryda istot mieszka z normalsami...
-ja... inaczej bym sie nie przystosowała. Tyle przebywałam między normalnymi ludźmi że inaczej nie mogę. Jak zauważyłaś nie ma mnie na łącinie.. Wolę japoński i wolę tamtą grupę.-powiedziałam.

[Taiga?]

Od Max'a - C.D Taigi

Dochodziła 20. Miałem już tylko pół godziny by się wyszykować. W bluzie nie wypadałoby wybierać się na kolację. Znalazłem jedyny garnitur w szafie i go założyłem. Wypastowałem buty i poszedłem do swojej szafki. Miałem tam drobny prezent dla Tai. Trzy dni temu byłem w mieście, zamierzałem wcześniej jej to dać, ale gdy dowiedziałem się o turnieju od razu wiedziałem że to ona w tym roku wygra. Schowałem pudełeczko do kieszeni. Poszedłem do łazienki poprawić włosy. Po pięciu minutach byłem gotowy. Wyszedłem z pokoju kierując się w stronę pokoju Taigi. Zapukałem do drzwi. Po kilku sekundach otworzyła mi.
- Możemy iść - oświadczyła
- Tai ty..
- Wiedziałam, beznadziejnie.. - westchnęła - Nie powinnam słuchać tego sierściucha, zaraz się przebiorę, zaczekaj chwilkę
- Nie, nie - zawołałem - Chciałem powiedziesz że wyglądasz..  wyglądasz przepięknie  - powiedziałem szczerze z zachwytem
Taiga się lekko uśmiechnęła.
- Idziemy? - zapytałem podając jej ramię
- Mhm - kiwnęła lekko i złapała mnie pod ramię
Po chwili byliśmy już w restauracji. Usiedliśmy przy stoliku i złożyliśmy zamówienie
- Dziękuję że zgodziłaś się wybrać ze mną na kolację - dodałem
- Mówiłam, nagród nie odmawiam - uśmiechnęła się lekko spoglądając na mnie
- Masz bardzo piękne oczy - zacząłem wpatrując się w parę lśniących brązowych oczu
- Już mi to kiedyś chyba mówiłeś
- Nie, wtedy tylko powiedziałem że zatraciłem się w  twoim spojrzeniu, to nie to samo - dodałem
Kelner podał nasze zamówienia. Zaczęliśmy powoli jeść, przy okazji rozmawiając.
- Mam coś dla ciebie - powiedziałem wstając od stołu i szukając pudełeczka - Chciałem ci co prawda wcześniej dać ale  tak się złożyło
Otworzyłem pudełeczko pokazując naszyjnik.




- Piękny - powiedziała - Ale nie mogę go przyjąć..
- Owszem możesz
- Naprawdę jest piękny ale..
- W takim razie potraktujemy to jak nagrodę, a sama powiedziałaś że nagród się nie odmawia.
Przeszedłem z tyłu niej by zapiąć naszyjnik. Pięknie w nim wyglądała
- Dziękuję - powiedziała
Porozmawialiśmy jeszcze przez kilka minut. Na dworze zrobiło się już zupełnie ciemno. Tylko księżyc i gwiazdy jasno śiwecił
- Masz ochotę na spacer po parku? - zapytałem po chwili
(Taiga?)

Od Taigi c.d Evie


- Możemy się czasem spotkać w sali muzycznej - powiedziałam kończąc napój - Raczej śpiewam, ale na perkusji też umiem grać - uśmiechnęłam się - Idziemy? Zaczyna się robić późno - zauważyłam
- Tak, możemy wracać - kiwnęła głową , wstałyśmy z miejsc i ruszyłyśmy w stronę akademii
- A ty od kiedy tutaj jesteś? - zapytała nagle
- Chyba kilka tygodni - wzruszyłam ramionami - Nie liczę czasu, kto by go liczył - zaśmiałam się
- Czas jest utrapieniem? - zaśmiała się cicho , wzruszyłam jedynie ramionami
- Każdy widzi to inaczej, dla mnie czas to czas wszystko z nim znika - uśmiechnęłam się lekko - Gdzie masz pokój? - zapytałam jak stałyśmy na korytarzu

( Evie ? )

Od Shane'a c.d Taigi

-dziś jakoś nic nie umiem. Ta burza rozstroiła moje szare komórki-powiedziałem do drzewiastej.
-ja się uczyłam ale nie wiem jak pójdzie-odparła dziewczyna.
Przerwała nam nauczycielka.
-wyjmijcie coś do pisania, kartkówka-powiedziała sorka.
wszyscy się naszykowali a ona podyktowała pytania.
Napisałem tylko w graffiti moje imię i nazwisko i oddałem kartkę.
Nagle zaczęło mi się kręcić w głowie.
Nie wiem czym to zostało spowodowane.
Zakłuło mnie w piersi.
Sorka Blanca od razu to zauważyła.
-Niech ktoś zaprowadzi Shane'a do skrzydła szpitalnego-zakomenderowała.
Z miejsca od razu zerwała się Evie.
-ja mu pomogę -odparła.
Poszedłem z nią do skrzydła.
Tam mnie zostawiła pod opieką "piguły.".
Położyłem się na łóżku i od razu straciłem przytomność.
Gdy się ocknąłem, ściemniało się już, koło łóżka zauważyłem ciemną postać.

[Taiga?]

Od Evie c.d Taigi

Dziewczyna od razu zmieniła temat, nie winiłam jej za to.
-no jest inna niż moje wyobrażenia... Zamek to gotycka budowla i wewnątrz korytarze i klasy też wszystko gotyckie, oprócz pokoi i tego, że wokół są skate parki i w połowie nowoczesne miasto.
spodziewałam się czegoś rodem ze średniowiecza czy innej  epoki.-powiedziałam-nie bardzo jestem przystosowana do tego trybu życia-dodałam ciszej jakby to cokolwiek zmieniało.
Zapatrzyłam się w mojego shake'a.
-no cóż... może i trudno się tu zaaklimatyzować no ale przynajmniej plusem są rozrywki i w miare ciekawe niektóre zajęcia-odparła dziewczyna z uśmiechem.
-pewnie tak. chodzę na zajęcia muzyki. gram na instrumentach-powiedziałam.
-a na czym konkretnie?-spytała
-na basie i perkusji i akustycznej. Tyle że akustyczną gitarę ćwiczę w pokoju.-powiedziałam.
Spojrzałam za szybę baru.
Słońce zbliżało się ku zachodowi.

[Taiga?]

Od Taigi c.d Evie


Prawie się zakrztusiłam shake'm
- Że co ? - spojrzałam na nią, licząc, że zaraz usłyszę " żartowałam przecież " jednak ona milczała - Wątpię, żeby twoje teorie były prawdziwe, skakaliśmy sobie do gardeł, dopiero teraz tak jakby się pogodziliśmy
- Kręcisz już z kimś? - zapytała nagle
- Może ... Ale to akurat moja sprawa - powiedziałam od razu - Jak Ci się żyje w naszej szkole? - zapytałam, żeby jak najszybciej zmienić temat. Nie lubiłam poruszać takich tematów, ja sama nie wiem co we mnie jest i jakoś nie mam ochoty się tłumaczyć ... Przynajmniej nie teraz, nie znam jej jeszcze tak dobrze

( Evie? )

Od Taigi - C.D Max'a



- Czy to jest szantaż? - spojrzałam na niego pytająco
- Tak jakby - zaśmiał się. Powiedzieć mu czy nie ... Jak powiem na pewno to wykorzysta, ale ja też znam teraz jego słabe punkty
- Okej boje się pająków - powiedziałam niezbyt chętnie
- Serio? - zaczął się śmiać - Przecież są małe i niegroźne
- Są straszne, wstrętne, małe, owłosione, wredne... - zaczęłam wymieniać - Dobra idziemy na pizze - powiedziałam zmieniając temat
- Jak obiecałem - dalej śmiał się cicho pod nosem
- No nie śmiej się ze mnie - wyszłam z wody i ubrałam swoje rzeczy. Po chwili ruszyliśmy w stronę miasta, zamówiliśmy pizze i zajęliśmy dwa miejsca przy stoliku, czekając na zamówienie. Siedzieliśmy chwile patrząc na siebie, miał dziwny uśmiechem co w pewnym momencie zaczęło mnie przerażać, jednak szybko to minęło
- Co się tak szczerzysz? - zapytałam
- A tak sobie - odpowiedział nie zmieniając wyrazu twarzy
- Coś Ci nie wierzę, ale dobra - powiedziałam jedynie, starając się zmienić temat - Grasz na czymś? - zapytałam
- A dlaczego o to pytasz? - zapytał zaskoczony
- Tak sobie- wzruszyłam ramionami - Ja lubię perkusję i śpiewam - wyjaśniłam, a kelnerka przyniosła nam zamówienie - A ty? - nałożyłam sobie kawałek pizzy na talerz

( Max? )

Od Taigi c.d Shane'a

Spojrzałam na niego trochę zaskoczona, ale mi też nie chciało się z nim już przedrzeźniać, znudziło mi się i jestem na niego skazana na lekcjach więc to chyba nawet nie będzie głupi pomysł
- Okej - kiwnęłam głową - Niech jest rozejm - powiedziałam dalej stojąc tam, gdzie stałam
- Fajnie - powiedział cicho
- Zaraz zaczną się lekcję - powiedziałam odchodząc w stronę szkoły. Poszłam do swojego pokoju i wzięłam torbę idąc na lekcje . Mijały jak zawsze nudnie i spokojnie, nadeszła lekcja biologi, gdzie siedziałam z Shanem, gdy weszłam do klasy był już w środku, usiadłam na swoje miejsce, wyjmując książki, nauczycielki jeszcze nie było w klasie
- Umiesz na kartkówkę? - zapytałam spokojnie przypominając sobie notatki, do póki nie zaczęła się burza uczyłam się, także źle nie będzie

( Shane ? )

Od Evie c.d Taigi

Poszłyśmy do miasta.
Weszłyśmy do baru mlecznego i zamówiłyśmy shake'i. Wzięłam czekoladowego.
Usiadłyśmy przy wolnym stoliku w kawiarence.
-Długo znasz Shane'a?-spytałam nagle.
-Od niedawna-odparła-a co?
-no bo tak jakoś spytałam. nie chce nic mówić, ale on na Ciebie patrzy inaczej niż na innych.-powiedziałąm mieszając słomką w shake'u

[Taiga?]

Od Shane'a c.d Taigi

-I pilnuj swojego koto perza czy czym tam jest ten sierściuch-powiedziałem do dziewczyny na odchodnym.
Wróciłem powoli do swojego pokoju.
Zapaliłem świeczkę i postawiłem ją na biurku.
Przebrałem się i położyłem spać.
Ale długo nie mogłem zasnąć. Wciąż myślałem o mojej siostrze.
O tym jak wybiegła w tamtym roku zapłakana w środku burzy. I już nie wróciła.
Tamtego wieczoru pokłóciła się z rodzicami o swojego chłopaka.
Pobiegła do niego.
Nie wróciła, bo znaleźli ją następnego dnia dwie ulice dalej, porażoną piorunem.
Już się nie obudziła.
Ciągle wspominam tą historię gdy za oknem szaleją pioruny.
słyszałem patrol ciszy nocnej na korytarzu.
Zdmuchnąłem płomień świecy i położyłem się ponownie i tym razem zasnąłem.
Obudził mnie zimny ranek.
Spojrzałem na zegarek i była dopiero 6.08 więc mogłem pospać godzinę.
Ale wstałem i ubrałem się, by nie budzić współlokatora.
Wziąłem torbę z książkami na 3 pierwsze lekcje i wyszedłem z pokoju.
Poszedłem na dwór by odetchnąć.
Usiadłem na schodach szkoły i wsłuchałem się w ciszę.
-Też spać już nie możesz?-ktoś stanął za mną.
-nie mogę-powiedziałem odwracając się i zobaczyłem drzewiastą.-wieczorna burza tak na mnie działa-dodałem.-ej, moge miec pytanie?-spytałem
-to było pytanie-odparła.
-ale inne-przewróciłem oczami.
-?
-czy możemy chociaż przestać na siebie warczeć? chociażby z powodu że mam cię niby chronić, bo tak gadał Twoj koto perz Tiger.

[Taiga?]

Od Taigi c.d Evie

Zastanowiłam się chwile
- Właściwie to nie ... Chyba nie - wzruszyłam ramionami - Ze mną o tym nie gada i bardzo się cieszę - zaśmiałam się
- Szczęściara, mnie takie wkurzanie działa na nerwy - przyznała
- Idziemy na miasto na jakiegoś shake'a? - zapytałam
- Jasne, możemy iść - kiwnęła głową dziewczyna i ruszyłyśmy w stronę miasta

( Evie ? )

Od Taigi c.d Shane'a

- Przykro mi - powiedziałam jedynie, gdy chłopak wrócił już myślami, przykra ta jego historia, ale to że mi ją powiedział, nie oznacza, że ja opowiem mu swoją. Zresztą kogo by to interesowało
- Nie powiesz mi- westchnął
- Co mam powiedzieć?
- Nie ważne - mruknął
- Było to w jednej z rodzin zastępczych - powiedziałam w końcu przerywając ciszę - Jak jesteś w takiej rodzinie, gdzie są już dzieci to jesteś dzieckiem na posyłki, byłam burza mocniejsza nawet od tej, zaczęli mnie wyzywać, że przeze mnie nie mogą znaleźć świeczek i że mam iść do sklepu. Upierałam się, żeby nie iść, ale w końcu musiałam iść bo inaczej groziłoby mi coś gorszego. Wracając ze sklepu walnął we mnie piorun, do dzisiaj mam blizny nie są tak widoczne, ale jak wiedzieć, gdzie spojrzeć to je widać - powiedziałam nie ruszając się z miejsca - Burza mija możesz już wracać do siebie - powiedziałam patrząc w czerń pokoju

( Shane? )

wtorek, 13 maja 2014

Od Evie c.d Taigi

-czemu nie -odparlam.
-zostawiacie mnie?-spytał Max.
-oj idź pogadaj o reputacji-wywróciłam oczami i poszłyśmy z Taigą w stronę wyjścia ze skate parku.
Skierowałyśmy się na błonie.
-On zawsze tak gadał z tą reputacją?-spytałam-bo jest z tym strasznie wkurzający-dodałam.

[Taiga?]

Od Taigi c.d Evie

Dalej się śmiałam
- Jak zawsze opowiada te swoje historyjki - potargałam go po włosach - Ale nie martw się jest niegroźny - zapewniłam
- Psujesz mi reputację - jęknął
- Wiem - zaśmiałam się - Evie długo jesteś w szkole? - zapytałam
- Nie - pokręciła głową - A ty?
- Jakiś czas - przyznałam spokojnie - Idziemy się gdzieś przejść? - zapytałam

( Evie? )

Od Shane'a c.d Taigi

-a jednak się boisz-powiedziałem.-ale w sumie to nic złego. ja mam złe wspomnienie z burzą. Więc nie wychodzę jak szaleje i zasłaniam okna. ale Ty to uznasz za natręctwo.-dodałem.
-i masz rację.-odparła.
-Tyle że mi burza zabiła siostrę-powiedziałem do dziewczyny-więc mam prawo do takiego zachowania. Gdyby nie to, ona też by tu była, na pierwszym roku.-dodałem.
Zamyśliłem się.
Gdy piorun trzasnął, wspomnienia wróciły.
Zanurzyłem się w nich.
słyszałem Taigę, ktora sprowadzała mnie na ziemię, ale jej głos był słyszalny w oddali.
Dopiero po jakimś czasie ocknąłem się z transu, przy następnym piorunie.

[Taiga?]

Od Max'a - C.D Taigi

- Tak, możemy iść - zgodziłem się - Ale..
- Tak? - spytała zrezygnowana
-  Powiedz w końcu czego się boisz - zapytałem
- Nie..
- Tai? - spojrzałem na nią wyczekująco
- Ale ty pierwszy - zastrzegła
- Już mówiłem, niczego się nie boję
- Daj spokój, każdy się czegoś boi..
- No dobra, ale jest tego trochę - dodałem
- Mam czas -  stwierdziła
- Więc po pierwsze nie przepadam za  wysokościami
- Lęk wysokości? - zaśmiała się
- Paniczny - dodałem z uśmiechem - No..może nie tak bardzo
- To wszystko?
- Jest jeszcze lęk w którym boję się że kogoś stracę. Mówiłem ci już o nim jak opowiadałem ci swoją dość idiotyczną historię. To najgorszy z moich lęków - podsumowałem - I jest jeszcze jeden, choć sam nie wiem jak go określić. Odczuwam zawsze jakieś dziwne uczucie kiedy wchodzę do domu.
- Boisz się ojca? - zapytała spoglądając na mnie
- To nie to - pokręciłem głową - Sam nie wiem co to dokładnie jest, nie pamiętam
- Dziwne - stwierdziła
- A ty czego się boisz? - zapytałem z ciekawością - Jak odpowiesz to pójdziemy na pizze i na lody
(Taiga?)

Od Taigi c.d Shane'a


Spojrzałam na niego lekko zła
- Nie - powiedziałam od razu - Mam po prostu złe wspomnienia z burzami- powiedziałam podkulając kolana
- Każdy jakieś ma - mruknął patrząc na mnie
- Zapomnij, że Ci opowiem - powiedziałam od razu, dalej trzymając się za kolana - Będę musiała pogadać z Tigerem
- Owszem - kiwnął głową
Piorun trzasnął gdzieś bliżej, przez co wyłączyli nam prąd. No jeszcze tego brakowało! Nie m prądu świetnie ! Świeciłam sobie telefonem i doszłam do szafki gdzie miałam świeczki, które zapaliłam. Głupia burza! Nie cierpię tego!
- Czyżbyś się jednak bała? - zapytał nie spuszczając ze mnie wzroku
- Mówię, że nie - warknęłam jednak po chwili zmieniłam ton głosu - Burze mi się źle kojarzą i tyle koniec tego tematu - usiadłam na łóżko - Gdzie jest w ogóle Tiger? - starałam się od razu zmienić temat

( Shane? )

Od Evie c.d Maxa

-bez różnicy-powiedział.
-owszem różnica jest, a Taigę znam. ciągle wpada w kłopoty a Shane musi ją ratować-wyjaśniłam całe zajście tymi słowami.
-Serio?-odparł zdziwiony Max.
-oj szczegół-westchnęła Taiga.
Wykorzystałam element zaskoczenia Maxa i go popchnęłam.
-ej no-jęknął.
-mówisz że nikt Cię nie przewróci i nie zbliży? A to bardzo ciekawa historia-odparłam a Taiga zaczęła się z niego śmiać. Zawtórowałam jej w tym.

[Max, Tai?]

Od Taigi - C.D Max'a


 Z nagród się nie rezygnuje więc chętnie - powiedziałam, dalej się uśmiechając, pierwszy raz coś wygrałam i muszę przyznać, że jest to świetne uczucie.
- Dzisiaj o 20 - powiedział zadowolony
- Dobrze - kiwnęłam głową
Ludzie zaczynali się rozchodzić więc i ja wróciłam do swojego pokoju, dokładnie przyjrzałam się odznace, całkiem fajna. Położyłam wszystko na stoliku i poszłam pod prysznic. W ręczniku stanęłam przed szafą
- Wypadałoby założyć sukienkę - powiedziałam do siebie
- Gdzie idziesz? - usłyszałam miauczenie
- Wygrałam turniej - uśmiechnęłam się do Tigera - Idę na kolację z Maxem
- Załóż czarną sukienkę i szpilki - przeciągnął się
- A ty co kreator mody ? - zakpiłam
- Jakby nie patrzeć też jestem mężczyzną
- Kotem...
- Cicho bądź! - oburzył się
- Dobra, dobra zobaczymy - przewróciłam oczami i wzięłam czarną sukienkę . Źle nie wyglądałam więc w niej zostałam, nigdy nie maluje się ostro i dzisiaj nie miałam zamiaru robić wyjątku, ułożyłam włosy i założyłam buty, kiedy usłyszałam pukanie. Wzięłam małą czarną torebkę i otwarłam drzwi, gdzie stał Max
- Możemy iść - powiedziałam zamykając za sobą drzwi

( Max ? )

Od Max'a - C.D Thane'a

Spojrzałem chwilę na chłopaka. Nagle wybuchnąłem śmiechem. Zacząłem zwijac się ze śmiechu
- Ciekawe - wykrztusiłem - Za wysoko się cenisz
- Mam dowody.. - pokazał na kartki
- A myślisz że wiem co tutaj jest nabazgrane?
- Wszystko jest starannie spisane, chciałeś dowodu to masz - wskazał palcem stos kartek
- Nie znam się na tych waszych hokus- pokus - stwierdziłem - Ale jak dla mnie  jesteś tym samym chłopaczkiem z pociągu, którego żegna mamusia
(Thane?)

Od Max'a - C.D Evie

Przyglądałem się całemu zajściu. Zacząłem się śmiać
- Z czego się śmiejesz?
- Z ciebie, na mnie nikt by nie wpadł
- A co ty jakiś niezwykły jesteś?
- Wyrobiłem sobie reputacje - stwierdziłem spokojnie - Nikt nie zbliży się do mnie więcej niż na pół metra
- Ciekawe.. - mruknęła
- Max - usłyszałem znajomy głos i zobaczyłem Taigę która z rozpędu mnie uderzyła w plecy, tak że niemal upadłem do przodu
- Reputację mówisz? - zaśmiała się Evie
- To się tyczy wszystkich oprócz niej-  wskazałem kciukiem na Taigę próbując złapać tchu
Spojrzałem na obie dziewczyny.
- Poznajcie się, to jest Taiga a to Eva - powiedziałem przedstawiając je sobie
- Evie - poprawiła dziewczyna
(Evie?)

Od Shane'a c.d Taigi

Przewróciłem oczami i tylko pojechałem dalej.
Po godzinie znudziło mi się jeżdżenie oraz się ściemniało.
Postanowiłem obejrzeć zachód słońca, więc w tym celu poszedłem na wzgórze skąd było doskonale widać zachodzącą płonącą gwiazdę.
Oparłem się o drzewo i podziwiałem zachód.



Wiał lekki wiatr, co jeszcze bardziej nadawało uroku, a szum liści działał kojąco.
Nagle, nie wiadomo skąd, rozległ się trzask.
Niebo przecięła błyskawica i grzmotnęło w drzewo, które było u podnórza wzgórza.
Zerwałem się na równe nogi i zacząłem biec do zamku.
Niebo zrobiło się ciemne, a po zachodzei słońca ani śladu.
Zaczął padać grad i zrobiło się ciemno i głucho.
Wszędzie latały złamane gałęzie.
W końcu przypomniałem sobie jak sie teleportuje i przeniosłem się do mojego pokoju, gdzie było już bezpieczniej.
Podszedłem do okna i je zamknąłem.
Zobaczyłem widok za oknem.
   

Niebo przecinały błyskawice.
Zasłoniłem okna.
Burza... Nie boję się jej, ale mam złe wspomnienia co do tej pogody.
Położyłem się na łóżku i podrapałem za uchem kota.
-możesz drapać dalej-odezwał się kot.
-Tiger!!-powiedziałem zaskoczony.
-tak to ja.
-weź Ty mi nie wchodź z butami do pokoju-powiedziałem-gdzie jest Kamikadze?-spytałem.
-śpi na łóżku Evie.-odparł kot ze skrzydłami.
-a Ty się wynoś z tego pokoju-odparłem.
-idź do Taigi.-powiedział kot
-Ty nie mozesz?
-nie.
-czemu?
-bo masz iść Ty.
-burżuj jeden-mruknąłem i wziąłem kota na ręce i za drzwiami wyrzuciłem.
-auć.-warknął kot.
-jak chcesz spać to u drzewiastej, do mojego pokoju nie właź-warknąłem na niego i poszedłem do drzewiastej. Ciekawe po grzyba miałem tam iść.
Zapukałem.
-czego?-spytała.
-Tiger mówił żebym przyszedł-powiedzialem.-nie wiem czemu-dodałem.
Wpuściła mnie niechętnie do środka.
Gdy walnęło, dziewczyna podskoczyła. Usiadła daleko od okna.
-boisz się burzy?-spytałem.

[Taiga?]

OD Taigi - C.D Max'a



Spojrzałam na niego i zaczęłam się śmiać, pomysł na pijawki był marny, gdyby powiedział o ... No wtedy bym się przestraszyła
- Jest taka jedna rzecz - przyznałam
- Jaka ? - zapytał od razu
- Myślisz, że tak łatwo Ci powiem? - zaśmiałam się - Na pewno nie jest to nic co żyje w wodzie, o tym Cię mogę zapewnić - powiedziałam
- Więc co to jest? - dopytywał dalej
- Zbyt ciekawski jesteś - zaśmiałam się i znowu ułożyłam na wodzie, przecież mu nie powiem, tak wprost, że się boje, a raczej nie lubię tych małych wrednych, owłosionych, nawet mi się nie chce o tym myśleć
- Nie powiesz mi? - westchnął
- Nie mam najmniejszego zamiaru - przyznałam, pływając spokojnie - Chyba, że zrobimy wymianę
- Wymianę?
- Tak ja Ci powiem czego się boje, jeśli ty powiesz czego ty się boisz - zaoferowałam
- Ja się niczego nie boje - zaśmiał się
- A więc zostawmy to tak jak jest - uśmiechnęłam się - Idziemy coś zjeść? Mam ochotę na pizze - przyznałam

( Max?)

Od Max'a - C.D Tai

- Tak - zgodziłem się sadzając ją na swoje ramiona, by wszyscy ją widzieli - Wygrałaś, gratulację - powiedziałem równie szczęśliwy jak ona
Podszedłem z nią do dyrektora i trenera aby odebrała nagrodę.
- Gratulację panno Minist - powiedział dyrektor ściskając jej rękę
- Dziękuję
- Cóż.. - zaczął trener  - Myliłem się co do ciebie. Szczere gratulacje - powiedział trener wręczając puchar
Odwrócił się do uczniów na trybunach
- Jeszcze raz gorące brawa dla pierwszej w historii zwyciężczyni - zaznaczył- ..  turnieju - powiedział głośno
- I jeszcze jedno - zacząłem
- Tak? - zapytała patrząc na mnie z góry
- Proszę - podałem jej srebrno- złotą odznakę
- Co to? - zapytała oglądajac ją dokładnie
- Odznaka - wyjaśniłem - Rok temu wygrałem turniej i miałem zaszczyt dostać to coś - wskazałem na przedmiot - Ten przedmiot co rok wędruje do zwycięzców. W tym roku ty wygrałaś, więc odznaka należy do ciebie
- Na zawsze - uśmiechnęła się
- Nie, tylko na rok - powiedziałem
- Czyż byś wątpił w to że w następnych latach nie wygram?
- Ależ nie - zaśmiałem się - Jako jedyna masz szanse na zwycięstwo w przyszłym roku ale.. Następnym razem to ja wygram
- Chciałbyś- zaśmiała się i potargała mi włosy
- Kolejną nagrodą dla zwycięzcy jest wieczór spędzony przy kolacji z byłym mistrzem - powiedziałem z uśmiechem  - Zgadzasz się? - spytałem patrząc się na Taigę
(Tai?)

Od Taigi c.d shane'a

Spojrzałam na niego lekko zdziwiona i pojechałam w innym kierunku, żeby go nie widzieć i żeby mi nie przeszkadzał. Po jakieś godzinie postanowiłam jechać z powrotem, kiedy nagle mnie wyprzedził
- Idiota - mruknęłam pod nosem
- Słyszałem - zawołał
- I dobrze - krzyknęłam

( Shane ? )

Od Tai - C.D Max'a


Cały turniej wydawał mi się mega fajny i pokaże temu nauczycielowi, że dziewczyny też potrafią się bić! Chociaż Max ... To chyba będzie mój najgroźniejszy przeciwnik, ale kiedyś dałam mu radę to dlaczego miałabym nie dać teraz. Spojrzałam na niego i przystanęłam na jego propozycję
- Dobra, ale nie myśl,że choćby wybijesz mi z głowy uczestnictwo w tym turnieju - ostrzegłam od razu
- Chyba i tak już nie mam szans - zaśmiał się
- Owszem nie masz i tak samo w wygranej, mam nadzieje, że młodsze klasy nie będą dla Ciebie tak okrutne - powiedziałam śmiejąc się lekko
- Za bardzo się mnie boją- powiedział dumny siebie
- Zobaczymy jak długo - uśmiechnęłam się trochę złośliwie - To co idziemy na ten spacer?
- Tak - powiedział i wyszliśmy na dwór idąc w stronę lasu - Mam nadzieje, że mi przypadnie ten zaszczyt wkopania Thane'owi - zaśmiał się
- Też chciałam mu przywalić - zaśmiałam się siadając na kłodzie, chłopak usiadłam obok mnie. Całkiem dobrze czułam się w jego towarzystwie, nie ukrywam tego faktu.
- Kto by nie chciał- zaśmiał się - Jednak ta przyjemność jest moja -uśmiechnął się złośliwie
- Dobra zostawiam Ci go - podniosłam ręce w geście poddania - W końcu będę miała Ciebie w finale - powiedziałam dumnie
- Wiesz jakby nie patrzeć to masz mnie cały czas - zaśmiał się
- Wiesz o co mi chodzi - walnęłam go lekko w ramię
- Wiem, wiem - przybliżył się do mnie i przejechał kciukiem po policzku po czym delikatnie pocałował, choć to do mnie nie podobne to oddałam ten pocałunek. Siedzieliśmy tak kilka minut, nie odrywając się od siebie. Po chwili spojrzałam na niego i zaczęłam się śmiać
- Idziemy? - zapytałam
- Możemy - podał mi rękę i wróciliśmy do szkoły.
Następne dni mijały spokojnie po lekcjach trenowałam trochę więcej niż zwykle. W końcu nadszedł dzień turnieju, na początku miałam walczyć z jakimś o rok młodszym chłopakiem... Ani jedna dziewczyna oprócz mnie się nie zgłosiła.
- I jak? - zaśmiał się Max stojąc obok mnie
- Normalnie - uśmiechnęłam się
- Przecież ja Cię pokonam w kilka minut - zaśmiał się chłopak stojąc naprzeciwko mnie
- W normalnej sytuacji bym nie uderzyła dziecka, ale dzisiaj zrobię wyjątek - powiedziałam wchodząc na matę, nawet bez używania mocy dzieciak po kilku minutach leżał - To była zbyt łatwe - zaśmiałam się
Walki moja mijały tak samo , właściwie już byłam w finale, za to Max ostatnią walkę przed finałem miał z Thanem, Przez chwile miałam wątpliwości, ale ostatecznie wygrał w świetnym stylu
- Finał rozegra się między Maxem, a Taigą- oznajmił trener, chyba zaskoczony tym, że doszłam do finału, lecz ja mam zamiar to wygrać. Zaczęliśmy walczyć, na początku nie uderzałam zbyt mocno i tylko kilka jego ciosów nie obroniłam, taka walka byłaby zbyt długa, a że można używać mocy więc zaczęłam z tego korzystać, niestety on również. Po kilku minutach udało mi się go powalić, trzymałam go mocno tak, żeby nie mógł się choćby poruszyć
- 1 .. - zaczął odliczać sędzia - 2 ... Chłopie wstawaj
- Nie ma - zaśmiałam się
- 3 - powiedział, a ja go puściłam - Mamy zwyciężczynie - powiedział, a ja zaśmiałam się radośnie, spojrzałam na Maxa , który już wstał. Rzuciłam się na niego rozweselona i pocałowałam
- Wygrałam! - wykrzyknęłam radośnie

( Max ? )

Od Max'a - C.D Taigi

Taiga zaczęła już zdejmować ubrania. Rozejrzałem się po okolicy. Wszędzie panowała cisza, spokój. Wszyscy byli teraz na nudnych wykładach, podczas gdy my urządziliśmy sobie małe wagary. Szybko zdjąłem koszulkę i pozbyłem się spodni pozostawiając w szortach.  Taiga podeszła do wody i sprawdzała czy jest ciepła. Zakradłem się za nią i wrzuciłem do wody po czym sam wskoczyłem.
- Zabiję cię ! - zawołała odgarniając z oczu przyklejone włosy
- Słyszę to już od kilku dni,a  mimo to jeszcze żyję
Podpłynęła do mnie i zaczęła podtapiać.
- Poddaję się - zawołałem wypluwając wodę
- Następnym razem nie okażę miłosierdzia - powiedziała kładąc się na wodzie
- Tak, tak - zaśmiałem się
Spojrzałem się na nią z uśmiechem
- Taiga.. - zacząłem
- Tak?
- Wiesz że są tu pijawki? - powiedziałem
- Co?! - krzyknęła
- Boisz się pijawek? - złapałem ją by nie wychodziła z wody
- Nie boję się, ale ona są obleśne..
- Wbijają ci się w skórę setki małych zębów - ciągnąłem - Potem wypijają twoją krew..
- Przestań - zaczęła - Tego akurat się nie boję - przyznała
- Próbowałem cię nastraszyć - westchnąłem zrezygnowany - Ty chyba niczego się nie boisz co nie? - spytałem
(Taiga?)

Od Taigi - C.D Max'a


Śmiałam się widząc go leżącego na ziemi, tak zabawnie się wiercił z tą swoją minką.
- To ja idę do łazienki, a ty się męcz - wstałam i podeszłam do szafy
- Chyba mnie tak nie zostawisz? - oburzył się
- Nie wiem który strój założyć - nawet nie zwracałam uwagi na jego narzekania - Wezmę czarny - stwierdziłam w końcu zabierając strój, krótkie spodenki i jakąś bluzkę. Przez kilka minut siedziałam w łazience po czym wyszłam już gotowa, Max'a już nie było, więc jednak udało mu się rozwiązać pęki. Wyszłam z pokoju i ruszyłam w stronę jego. Zapukałam i po chwili usłyszałam jego głos. Weszłam do pokoju , zamykając drzwi
- Czyli najpierw jezioro ... - spojrzałam na niego i byłam lekko zaskoczona... Stał tam w samym ręczniku !
- Błagam Cię ubierz się - starałam się mówić naturalnie i obojętnie. Usiadłam na łóżko i mu się przyglądałam, no miał całkiem ładny brzuszek nie powiem. Po kilku minutach wyszliśmy z akademii tak, żeby nikt nas nie zauważył. Ruszyliśmy w stronę jeziora
- Umiesz pływać nie ? - zaśmiałam się
- A kto nie umie - zaśmiał się - A ze re węzły jeszcze mi zapłacisz - ostrzegł mnie
- Tak, tak oczywiście - pokazałam mu język . Staliśmy już niedaleko jeziora, więc zaczęłam się rozbierać

( Max? )

Od Tai

Co za idiota, nie mam zamiaru do niego chodzić i się do niego odzywać, czy ja nie mam co robić?
Położyłam się na swoje łóżko i głaskałam kota
- Kto to był? - zapytał
- Idiota - odpowiedziałam spokojnie
- Dużo ich w tej szkole - zaśmiał się
- Żebyś wiedział - również wybuchnęłam śmiechem
Leżałam jeszcze po chwilę, po czym ruszyłam do łazienki, żeby się przebrać w piżamę . Nagle zaschło mi w gardle, niestety nie miałam już żadnego picia w pokoju, więc wzięłam jakieś drobne i ruszyłam w stronę automatu, jak na złość stał tam Thane , podeszłam do automatu nawet nie zwracając na niego uwagi
- Hej - odezwał się
jednak go zignorowałam i kupiłam picie z automatu
- Hej - powtórzył
- Co? - zapytałam niechętnie

( Thane ? )

Od Thane`a C.d Taigi

-Tak dam ci święty spokój , aczkolwiek nie ignoruj mnie za każdym razem , jest jeden plus że cię zabiłem , zaśmiałem się
- Tak , a jestem ciekawa jaki ?
- Taki plus że zdobyłaś dzięki mnie nowe moce od swojego Ojca  , oraz w końcu się z nim spotkałaś , a z tego co wiedziałem to bardzo chciałaś się z nim spotkać .
- Może nie może tak , ale to już ty się nie powinieneś tym interesować  Odpowiedziała Taiga
- No tak , ale jeszcze ras sorki , naprawdę nie chciałem żeby doszło aż do takich bójek między nami .
-Ile razy masz mnie jeszcze zamiar przepraszać ? przecież powiedziałam że przyjmuje , Taiga przy tym się zdenerwowała trochę .
- Już to był ostatni raz , już cię nie będę przepraszał .
-Dobra spadaj już bo nie mam czasu gadać z tobą , bo się spieszę .
-No ok , już będę szedł , ale jakbyś chciała coś jeszcze wyjaśnić sobie ze mną to wpadaj do mnie
- OK , zobaczę może przyjdę może nie . A teraz już idź
- No dobra już idę , Cześć . I ruszyłem w swoją stronę
-Cześć .
(Taiga ? )

Od Taigi Cd. Thane'a

Czy on się nigdy nie odczepi?! Nie chce mi się z nim godzić, mam lepsze rzeczy do roboty. Otwarłam wkurzona drzwi
- Czego ty ode mnie chcesz!? - warknęłam na niego
- Pogodzić się - odpowiedział spokojnie
- Ten pierwszy raz Ci nie wystarczył? Muszę Cię dwa razy wyśmiewać? - zapytałam z ironią
- Wystarczy, że nie będziemy sobie skakać do gardeł i nie będę Cię nękać
- Okej! - powiedziałam już zmęczona, nie lubiłam jak ktoś mnie tak nachodził - Jak Cię spotkam , to nawet się słowem nie odezwę, a teraz dasz mi już święty spokój?

( Thane? )

Od Shane'a c.d Taigi

-Musze zrobić lekcje, do zobaczenia na lekcjach-powiedziałem i poszedłem.
Nie będzie mnie obrażać jakiś głupi kot.
Wróciłem do siebie i poszedłem spać.
Nastepny dzień zaczynałem od lekcji szermierki.
Serio nie cierpiałem latac z długą igłą w białym stroju.
Dlatego się strasznie cieszyłem gdy lekcja się skończyła.
Później japoński i jakies inne 5 lekcji
Po lekcjach skoczyłem do skate parku.
Tam spotkałem Taigę jeżdżącą na desce.
-nic sobie nie zbiłaś jeszcze?-spytałem podjeżdżając.
-a co cię to?
-tylko pytam z uprzejmości-odparłem-ale skoro nie chcesz-dodałem i odjechałem na rampę.

[Taiga?]

Od Taigi c.d Shane'a


Ciekawe jak tam się znalazł
- Będę musiała Cię teraz wykąpać - wzięłam kota, drapiąc go - Mogłeś się czymś zarazić - powiedziałam ciszej jednak specjalnie, żeby Shane słyszał
- Słyszałem! - oburzył się
- Specjalnie tak głośno powiedziałam - zaśmiałam się cicho
- Ja nie będę się kąpać - oburzył się kot - Nie lubię wody, woda jest straszna, myjesz się prawda - zwrócił się do chłopaka
- W to akurat powątpiewam - powiedziałam spokojnie wypuszczając kota, który ze śmiechem wskoczył na łóżka
- Jesteś taka sama jak ten sierściuch - warknął Shane
- Kogo nazywasz sierściuchem ! - oburzył się Tiger
- Kłócić będziecie się później - przewróciłam oczami - Chcesz wejść? - zapytałam nagle
- Czego chcesz? - zrobił podejrzliwą minę
- Czy od razu muszę czego chcieć? Czy nie mogę choć raz być miła? Nie to nie łaski bez

( Shane ? )

Od Shane'a c.d Taigi

Jakimś cudem kot dziewczyny znalazł sie w moim pokoju.
I burżuj jeden kazał się zanieść do pokoju drzewiastej.
-no chyba ci nikt ogona nie przetrącił-powiedziałem do sierściucha.-ja mam cię nosic? masz cztery łapy. trafisz-dodałem.
-ale łażą nauczyciele więc musisz mnie zanieść.
-idź oknem.
-zamknięte.
Westchnąłem i wziąłem Tigera na ręce.
-delikatnie.!!
-zamknij się-powiedziałem i poszedlem do Tai.
Zapukałem i mi otworzyła.
-Twój kot kazał mi sie przynieść-powiedziałem dając jej kota.

[Taiga?]

Od taigi c.d Shane'a

 -Dzięki - mruknęłam - I to nie moja wina - dodałam
- Na pewno nie- burknął
- No przepraszam, że nie lubię jak ktoś mnie komentuje, zwłaszcza jak są to kundle - powiedziałam oburzona i wstałam - A od Tigera się odczep - powiedziałam i wyszłam z pokoju ruszając w stronę swojego. Po jakieś godzinie usłyszałam pukanie, nie chciało mi się ich otwierać, ani wstawać z łóżka, chciałam się w końcu w spokoju pouczyć - Proszę - powiedziałam w końcu.

( Shane? )

Od Evie c.d Maxa

-Ale w życiu jako dziwoląg czy jako człowiek?-zapytałam chłopaka.
-od urodzenia jesteś raczej dziwna-odparł.-oba.
-To jako hybryda już drugi rok a wcześniej 3 lata-powiedziałam.-trochę mi zajęła nauka tych wszystkich tricków, no ale czego się nie robi dla deskorolki-dodałam
-masz rację, łatwo się nauczyć to nie było-przyznał.
No proszę, taki hej do przodu a jednak umiał przyznać że łatwo nie było.
Respect.
Siedziałam jeszcze przez chwilę na murku.
-muszę iść, lekcje wzywają-powiedziałam.-miło było poznać-dodałam.
Wstałam i chciałam iść ale wjechał we mnie jakiś skejt.
-cholera!-powiedziałam wstając z ziemii-czy ja zawsze muszę obrywać-zaklęłam w duchu na tamtego skejta który na mnie wjechał. Normalnie dorwę i powybijam zęby.

[Max?]

poniedziałek, 12 maja 2014

Od Max'a - C.D Taigi

- Mam lepszy pomysł - przyznałem bawiąc się jej włosami
- Jaki? - zapytała
- Idźmy najpierw popływać,a potem zjeść. co ty na to?
- Możemy tak zrobić - zgodziła się
Uśmiechnąłem się do niej. Objąłem ją ramieniem i zamknąłem oczy
- Ale to dopiero ze dwie godziny - zastrzegła
- Za dwie godzinki - powtórzyłem
Zaśmiała się cicho i wtuliła się we mnie.
- Muszę przyznać że miło mi się tutaj z tobą leży - zaczęła - Jesteś nawet wygodny
- Do usług - zaśmiałem się - Chętnie służę jako poduszka
- Nawet zabawny jesteś - zaśmiała się
- Mówisz? - zdziwiłem się - Nigdy bym tak o sobie nie powiedział - przyznałem
Otworzyłem oczy i przez chwilę popatrzyłem się na nią. Leżała spokojnie z zamkniętymi oczami. Po krótkiej rozmowie Taiga zasnęła, a po chwili sam poddałem się snu.
Obudziłem się. Otworzyłem oczy i zobaczyłem wesołe spojrzenie Taigi
- Długo już nie śpisz? - zapytałem
- Wystarczając długo - zaśmiała się - Słodko wyglądasz kiedy śpisz
- Niemożliwe - zacząłem ją łaskotać - Ja nigdy nie mogę sprawiać takiego wrażenia, to popsuło by mi reputację - zaśmiałem się
- Ale jednak  nie jesteś takim gburem na jakiego mi wyglądałeś - zaczęła - Teraz wyglądasz o wiele lepiej niż dwie godziny temu  - zaczęła się śmiać
- Niech zgadnę - zacząłem wycierając na ślepo twarz - Namalowałaś mi coś lub napisałaś?
- Nie, nic nie zrobiłam - zaczęła
- I tak ci nie wierzę - powiedziałem mierzwiąc jej włosy
Wstałem z łóżka z zamiarem obejrzenia się w lusterku, nagle straciłem równowagę i runąłem na ziemię.
- Taiga! - krzyknąłem widząc swoje nogi oplątane w prześcieradle - Jak się tylko rozplączę to zabiję - powiedziałem poważnie
- Nie marudź - zeszła z łóżka i usiadła na podłodze obok - Tak  szybko ci się nie uda - wskazała na węzły - byłam mistrzynią ucieczek - Teraz jesteś skazany na mnie
- I tego się boję.. - zacząłem szarpiąc się
(Taiga?)

Od Thane`a C.d Taigi

Po tym co zrobiła Taiga , totalnie mnie zamurowało , wcale nie wiedziałem jak się zachować , bo ona totalnie mnie wyśmiała . Ale ja się nigdy nie poddaję zawsze dążę do obranego celu , a tym razem mój cel był taki żeby się pogodzić z Taigą nie wiedziałem jeszcze jak ,ale postanowiłem się nie poddawać , ale na dziś już dałem sobie spokój bo nie chciałem spowodować kolejnej walki z nią .
Wróciłem do swojego pokoju i zacząłem uczyć się jak używać bez czarów , moich nowych mocy które posiadłem wtedy feralnego dnia gdy o mało co się nie zabiłem . Całkiem dobrze mi szło , ale zrobiło się bardzo szybko późno i poszedłem już spać a następnego dnia chciałem jeszcze raz spróbować się pogodzić z Taigą
Następny dzień...
Obudziłem się jak zwykle wczesnym rankiem , postanowiłem się umyć i coś zjeść , ale wcale się nie śpieszyłem z tym , powoli na wszystko .
Po dokonaniu wszystkich czynności poszedłem znowu do Taigi , zapukałem i czekam aż mi otworzy ,
(Taiga? )

Od Shane'a c.d Taigi

-Twój kot musi Cię lepiej pilnowac-powiedziałem wyjmując apteczkę.
Otworzyłem ją i wyjąłem bandaż.
Taiga chciała go wziąć ale tylko złapałem jej rękę i opatrzyłem.
I owinąłem bandażem.
-Nie czepiaj się-odparła
-To nie ja się gryzę.-powiedziałem do niej. Działała mi na nerwy.-gotowe-dodałem.

[Taiga?]

Od Taigi - C.D Max'a


Uśmiechnęłam się delikatnie, prawdę mówiąc nie sądziłam, że zostanie ze mną na noc, ale to miłe, zwłaszcza, że ostatnio miewam koszmary. Lecz dzisiaj ich o dziwo nie było, czyżby ten wilk po wszystkich zajściach sobie odpuścił? Miło by było
- Dobrze - odpowiedziałam, jednak nie miałam ochoty wstawać, miło się leżało - Nie chce wstawać - mruknęłam
- Wagary ? - zapytał z uśmiechem
- Chętnie - uśmiechnęłam się, nie puszczając go, ponownie przymknęłam oczy - Nie wiedziałam, że zostaniesz na noc - przyznałam
- To źle ?
- Chyba nie - stwierdziłam - Idziemy na miasto?
- Kiedy? - zdziwił się
- Jak wstanę, czyli tak za dwie godzinki - oszacowałam
- Za tyle możemy wstawać - zaśmiał się - To gdzie chce iść ? - zapytał poczułam jak ręką przeczesuje mi włosy
- Nie wiem - przyznałam, dalej mając zamknięte oczy - Możemy iść coś zjeść, ostatnio fajną knajpkę otworzyli - otworzyłam oczy i spojrzałam na niego - Albo iść nad jezioro popływać

( Max ? )

Od Max'a

Tego dnia popołudnie zapowiadało się całkiem dobrze. Było słonecznie, niebo bez chmur. Szedłem właśnie korytarzem gdy spostrzegłem grupkę dzieciaków przy tablicy ogłoszeń. Strasznie się zachwycali. Z oddali zauważyłem że to jakiś plakat.
- Co tu się dzieje? - warknąłem torując sobie drogę łokciami do tablicy - Z drogi dzieciarnia
Stanąłem przed tablicą i zacząłem czytać.
- Wielki turniej - przeczytałem w ciszy nagłówek
Po chwili już wiedziałem czemu panuje tu takie zamieszanie. Dyrekcja ogłosiła turniej dla uczniów. Mają odbyć się pojedynki między uczniami. Dozwolone jest używanie, magii, mocy.
- To będzie łatwe zwycięstwo - zaśmiałem się chytrze pod nosem - W tamtym roku porachowałem wszystkim kości, w tym roku się uda - zaśmiałem się
- Nie byłabym taka pewna - usłyszałem znajomy głos zza pleców
Odwróciłem się i zobaczyłem Taigę. Ona była jedyną osobą jaka miała by ze mną szanasę.
- Co tam jest? - zapytała starając dojrzeć plakat
- Nic takiego - zacząłem zasłaniając jej widok - Masz ochotę na sok? - zmieniłem temat
- Nie, chcę przeczytać - powiedziała z uśmiechem próbując mnie wyminąć
- Ale.. - zatarasowałem jej drogę
- Z drogi - zawołała i jednym zamachnięciem nogi mnie podcięła
Grupka uczniaków zaczęła się śmiać. Poderwałem się szybko z podłogi łypiąc na nich wściekłym spojrzeniem
- Na lekcję dzieciaki! - krzyknąłem na nich - A ty - wskazałem na Taige palcem - Nie waż się czytać..
- Za późno - stwierdziła - Ciekawy turniej..
- Nie pozwalam ci.. - wysapałem
- Niestety ta decyzja należy do mnie - zaśmiała się chytrze - I tak, wezmę udział w pojedynku i co więcej wygram - zawołała pewna siebie
- Żartujesz - zaśmiałem się - Nie masz ze mną szans..
- Mam i to spore - uśmiechnęła się - Widziałeś już listę zapisanych osób?
- Nie.. - zacząłem przypominają sobie co właśnie miałem sprawdzić
- Zobacz kto zapisał się jako pierwszy - wskazała listę na którym było imię ,,Thane""
- Tylko nie on.. - westchnaąłem - To ja powinienem zapisać się pierwszy
Zacząłem biec wzdłuż korytarza
- Gdzie idziesz? - spytała
- Muszę się zapisać - zawołałem - Oraz przekupić nauczyciela aby cię nie zapisał
- To nie fair - zawołała i ruszyła za mną
- Szybka jesteś - przyznałem gdy się ze mną zrównała
- I sprytniejsza od ciebie - zaśmiała się niewinnie i podstawiła mi nogę
- Już drugi raz - oburzyłem się lądując na posadzce
Podniosłem się szybko i ją dogoniłem. Złapałem ją w pasie i przycisnąłem do ściany.
- I tym razem to ja cię mam - zaśmiałem się trzymając ręce  na ścianie by nie mogła uciec - Jakieś sztuczki? - zawołałem
- Dlaczego nie chcesz abym wystartowała? Boisz się że wygram?
- Nie oszukujmy się - zacząłem - Możesz być jedynie druga. To żaden wstyd - zacząłem
- Chętnie wypowiem te słowa  w dniu turnieju kiedy zajmę pierwsze miejsce - zapewniła - A teraz puszczaj, muszę się zapisać.
- Nie możesz.. - zacząłem szukając lepszych argumentów
Zadzwonił dzwonek. Korytarze zaczęły robić się puste.
- Puszczaj, spóźnię się na lekcję - powiedziała zniecierpliwiona
- Uwielbiam patrzeć jak się złościsz - zaśmiałem się - Będziesz miała dobrą  wymówkę na spóźnienie
- Niby jaką?
- Na przykład taką - powiedziałem całując ją delikatnie - Jedna osoba wystarczy by sprawić aby dzień stał się lepszy - po chwili stwierdziłem z uśmiechem patrząc się na nią
Stała chwilę w milczeniu. Uśmiechnąłem się do niej.
- Idziemy na lekcje? - zapytałem
- Mhm - kiwnęła głową.
Weszliśmy do sali. Profesor już dawno zaczął lekcję. Teraz spojrzał się na nas wyczekująco.
Uśmiechnąłem sie do niego i chwilę milczałem. Odchrząknąłem i zacząłem mówić.
- Ja, wielce uniżony uczeń zwracam się do czcigodnego najmądrzejszego, najlepszego, najszlachetniejszego profesora z przeprosinami odnośnie mego haniebnego spóźnienia. Chciałbym także rzec że ta o to niewiasta jest niewinna temu spóźnieniu. Dziękuję i proszę o ułaskawienie mnie z tego haniebnego czynu i odpuszczenie kary. - na koniec nie mogłem się powstrzymać by nie wybuchnąć ze śmiechu. Uwielbiałem się spóźniać na lekcję z tym profesorem. Zawsze można było wymyśleć coś śmiesznego na usprawiedliwienie spóźnienia. Przeważnie profesor odpuszczał swoje gadki na temat niepunktualności i powracał do zajęć, zresztą tak jak teraz.
Wraz z Taigą zajęliśmy ostatnią ławkę. Przed nami siedział Thane.
- Ej ty - zawołałem chłopaka
- Co? - odwrócił się do nas
- Nie wiem czy możesz brać udział w turnieju
- A dlaczego by nie? Boisz się mnie? - zaśmiał się
- Ciebie nie, ale jeśli cię zabiję nie chciał bym spotkać twojej troskliwej mamuśki - wybuchłem śmiechem
Thane wstał wkurzony z ławki. Przez chwilę myślałem że przewali stolik i zacznie mnie rzucać krzesłem.
- Thane? - odezwał się nauczyciel - Dobrze się czujesz dziecko?
- Ma tylko lekkie zaburzenia psychiczne - skomentowałem - Może mu przejdzie za kilkaset lat..
- Szykuj się na turniej - syknął chłopak - Tam nie bedzie dla ciebie litości
- Nie wiem do kogo te słowa, rok temu to ja zostałem mistrzem turnieju, w tym roku też mam ogromne szanse
- Chyba raczej połowę - poprawią mnie Taiga - W tym roku życzę wam ogromnego szcześcia
Po lekcji wyszedłem szybko  z klasy by się zapisać przed Taigą. Obejrzałem się za siebie. Została i rozmawiała z koleżankami. Zapukałem do pokoju trenera i wszedłem do środka się zapisać. Przy biurku  stała Taiga
- Ale.. ale jak ty.. - zacząłem się jąkać - Byłaś tam i.. - cały zbladłem
- Chyba masz gorączkę - stwierdziła - Może lepiej się połóż, mizernie wyglądasz
- Ale byłaś tam z koleżankami i .. A jak zachoruje to będziesz się mną opiekować? - zaśmiałem się pod nosem
- Nie, i pierwsza zapisałam się przed tobą - zauważyła
-Proszę ją skreślić - zwróciłem się do trenera - Ona nie wie co to jest nawet turniej, zabije się jeszcze - powiedziałem - Proszę pana.. - zacząłem
- Każdy może się zapisać -powiedział nauczyciel
- To nie fair
- Nie mów że boisz się dziewczyny - powiedział nauczyciel
- Co pan powiedział?! - warknęłą Taiga ze złością -
Że niby dziewczyny są gorsze.?!
- Daj spokój Tai - zacząłem próbując ją uspokoić
- Jestem spokojna ! - krzyknęła
- Niech pan i mnie zapisze - powiedziałem łapiąc Taigę i ją wyprowadzając
- Oberwiesz - ostrzegła
- Chyba nie pierwszy i ostatni raz - zauważyłem - Nie możesz krzyczeć na nauczyciela, przekreśli cię z listy
- A co mnie to obchodzi, nikt nie będzie mnie obrażał
- Uspokój się - powiedziałem ciszej - Masz ochotę na spacer?
- Spacer?
- Tak, szkoda tracić czas na lekcje, możemy się gdzieś wybrać...
(Taiga?)