- Przykro mi - powiedziałam jedynie, gdy chłopak wrócił już myślami, przykra ta jego historia, ale to że mi ją powiedział, nie oznacza, że ja opowiem mu swoją. Zresztą kogo by to interesowało
- Nie powiesz mi- westchnął
- Co mam powiedzieć?
- Nie ważne - mruknął
- Było to w jednej z rodzin zastępczych - powiedziałam w końcu przerywając ciszę - Jak jesteś w takiej rodzinie, gdzie są już dzieci to jesteś dzieckiem na posyłki, byłam burza mocniejsza nawet od tej, zaczęli mnie wyzywać, że przeze mnie nie mogą znaleźć świeczek i że mam iść do sklepu. Upierałam się, żeby nie iść, ale w końcu musiałam iść bo inaczej groziłoby mi coś gorszego. Wracając ze sklepu walnął we mnie piorun, do dzisiaj mam blizny nie są tak widoczne, ale jak wiedzieć, gdzie spojrzeć to je widać - powiedziałam nie ruszając się z miejsca - Burza mija możesz już wracać do siebie - powiedziałam patrząc w czerń pokoju
( Shane? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz