Cały turniej wydawał mi się mega fajny i pokaże temu nauczycielowi, że dziewczyny też potrafią się bić! Chociaż Max ... To chyba będzie mój najgroźniejszy przeciwnik, ale kiedyś dałam mu radę to dlaczego miałabym nie dać teraz. Spojrzałam na niego i przystanęłam na jego propozycję
- Dobra, ale nie myśl,że choćby wybijesz mi z głowy uczestnictwo w tym turnieju - ostrzegłam od razu
- Chyba i tak już nie mam szans - zaśmiał się
- Owszem nie masz i tak samo w wygranej, mam nadzieje, że młodsze klasy nie będą dla Ciebie tak okrutne - powiedziałam śmiejąc się lekko
- Za bardzo się mnie boją- powiedział dumny siebie
- Zobaczymy jak długo - uśmiechnęłam się trochę złośliwie - To co idziemy na ten spacer?
- Tak - powiedział i wyszliśmy na dwór idąc w stronę lasu - Mam nadzieje, że mi przypadnie ten zaszczyt wkopania Thane'owi - zaśmiał się
- Też chciałam mu przywalić - zaśmiałam się siadając na kłodzie, chłopak usiadłam obok mnie. Całkiem dobrze czułam się w jego towarzystwie, nie ukrywam tego faktu.
- Kto by nie chciał- zaśmiał się - Jednak ta przyjemność jest moja -uśmiechnął się złośliwie
- Dobra zostawiam Ci go - podniosłam ręce w geście poddania - W końcu będę miała Ciebie w finale - powiedziałam dumnie
- Wiesz jakby nie patrzeć to masz mnie cały czas - zaśmiał się
- Wiesz o co mi chodzi - walnęłam go lekko w ramię
- Wiem, wiem - przybliżył się do mnie i przejechał kciukiem po policzku po czym delikatnie pocałował, choć to do mnie nie podobne to oddałam ten pocałunek. Siedzieliśmy tak kilka minut, nie odrywając się od siebie. Po chwili spojrzałam na niego i zaczęłam się śmiać
- Idziemy? - zapytałam
- Możemy - podał mi rękę i wróciliśmy do szkoły.
Następne dni mijały spokojnie po lekcjach trenowałam trochę więcej niż zwykle. W końcu nadszedł dzień turnieju, na początku miałam walczyć z jakimś o rok młodszym chłopakiem... Ani jedna dziewczyna oprócz mnie się nie zgłosiła.
- I jak? - zaśmiał się Max stojąc obok mnie
- Normalnie - uśmiechnęłam się
- Przecież ja Cię pokonam w kilka minut - zaśmiał się chłopak stojąc naprzeciwko mnie
- W normalnej sytuacji bym nie uderzyła dziecka, ale dzisiaj zrobię wyjątek - powiedziałam wchodząc na matę, nawet bez używania mocy dzieciak po kilku minutach leżał - To była zbyt łatwe - zaśmiałam się
Walki moja mijały tak samo , właściwie już byłam w finale, za to Max ostatnią walkę przed finałem miał z Thanem, Przez chwile miałam wątpliwości, ale ostatecznie wygrał w świetnym stylu
- Finał rozegra się między Maxem, a Taigą- oznajmił trener, chyba zaskoczony tym, że doszłam do finału, lecz ja mam zamiar to wygrać. Zaczęliśmy walczyć, na początku nie uderzałam zbyt mocno i tylko kilka jego ciosów nie obroniłam, taka walka byłaby zbyt długa, a że można używać mocy więc zaczęłam z tego korzystać, niestety on również. Po kilku minutach udało mi się go powalić, trzymałam go mocno tak, żeby nie mógł się choćby poruszyć
- 1 .. - zaczął odliczać sędzia - 2 ... Chłopie wstawaj
- Nie ma - zaśmiałam się
- 3 - powiedział, a ja go puściłam - Mamy zwyciężczynie - powiedział, a ja zaśmiałam się radośnie, spojrzałam na Maxa , który już wstał. Rzuciłam się na niego rozweselona i pocałowałam
- Wygrałam! - wykrzyknęłam radośnie
( Max ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz