piątek, 16 maja 2014

Od Max'a - C.D Taigi

- Dobranoc - odpowiedziałem i odprowadziłem ją wzrokiem
Zamknęła drzwi i poszedłem do siebie. Było już sporo po północy. Shane spał w swoim łóżku głośno chrapiąc. Zdjąłem garnitur i poszedł się wykąpać. Po kilku minutach wyszedłem z łazienki i położyłem się do łóżka. Chwilę się kręciłem nie mogąc zasnąć. W końcu się udało. Zamknąłem oczy i zasnąłem.

 Nagle usłyszałem jakieś odgłosy na korytarzy . Postanowiłem to sprawdzić. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem dwóch ludzi, mojego ojca i obcego mężczyznę
- Już ci mówiłem, że zapłacę ci za to podwójnie
- To zakazane - pokręcił głową facet w cylindrze - Nie mogę tego zrobić
- Nawet dla swojego  przyrodniego brata? - zapytał
- Wiesz że i tak mnie  przekonasz - wyrzucił ręce w górę w geście poddania - Ale rzucam ten czar ostatni raz.
- Dziękuję - westchnął mój ojciec
- Wiesz że ryzyko jest ogromne, że on może wszystko zapomnieć, stracić całą pamięć
- Nieistotne - powiedział - Chcę aby tylko zapomniał ten tydzień
- Zrobię co będę mógł - mężczyzna w płaszczu i cylindrze odwrócił się w moją stronę - Widzę że już nie śpisz - zwrócił się do mnie cicho - Wujek Will pokaże ci pewną sztuczkę - powiedział i uśmiechnął się łapiąc mnie za rękę
Przebudziłem się ciężko oddychając. Spojrzałem na zegarek, była piąta. Przetarłem wierzchem dłoni spocone czoło. Kim do diabła był ten człowiek? - zadałem sobie jedno pytanie. Opadłem z powrotem na poduszkę, lecz nie mogłem już zasnąć. Zerwałem się z łóżka idąc do łazienki i zmieniając ubranie. Postanowiłem dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego koszmaru. wiedziałem gdzie powinienem pójść najpierw. Złożyłem buty i wyszedłem z akademika. Na zewnątrz zaczął padać deszcz. Niebo było szare, pochmurne. Jeszce tylko kilka kilometrów - pomyślałem mijając kamienny most. Po godzinie byłem na miejscu. Wielki dom z ogrodem - mój dom w którym mieszkałem do szesnastego roku życia, a potem tylko przez wakacje. miejsce którego nienawidziłem. Ruszyłem w stronę domu. Otworzyłem po cichu drzwi i wśliznąłem się do środka. Miałem już w tym wprawę. Od dziecka uciekałem z domu i potem wracałem po cichu by nikogo nie obudzić. Ruszyłem wzdłuż korytarza. W końcu znalazłem biuro mojego ojca. Wszedłem do środka szukając jednego notesu, książki. Przedmiotu z moich koszmarów. Tamten obcy facet trzymał ten notes. Były na nim inicjały mojego ojca. Po chwilach poszukiwania znalazłem. Czarny notes ze złotymi zdobieniami i literami oprawiony skórą. Miałem już to czego szukałem. Wyszedłem po cichu z pomieszczenia. Nagle usłyszałem warknięcie. Obejrzałem się za sobą i zobaczyłem ogromnego psa.
- Grzeczny piesek.. - zacząłem powoli zbliżając się do drzwi wyjściowych. Już miałem dotknąć klamki gdy zwierzę się na mnie rzuciło
- Siad! - usłyszałem twardy głos - Zostaw!
Spojrzałem się w tamtą stronę. Mój ojciec stał w drzwiach sypialni. Przyglądał mi się zaspanymi oczami.
- Czego tu szukasz? - zapytał nieprzyjemnie
- Niczego, przyszedłem zobaczyć jak wygląda mój pokój
- Chcesz wrócić?
- Nie - powiedziałem niemal natychmiast - Niedługo wpadnę zabrać resztę ubrań i książek
- Dobrze - powiedział - Co tam masz w ręce?
- Książka, zeszyt od lekcji - wymyśliłem
- Masz mnie za głupka?! To jest moja własność, nie można ci do tego zaglądać!
- Dlaczego aż tak tego strzeżesz? - zapytałem zaciekawiony
- Bo to moje dokumenty! - zawołał zły
Podszedł do mnie wydzierając zeszyt. Kilka kartek się wysypało. Spojrzałem na podłogę i jedna ze stron przykuła moją uwagę. Było napisane tam imię ,,Max''. Złapałem kilka kartek i wybiegłem z mieszkania. Wróciłem do akademii. Byłem cały mokry. W ręku cały czas trzymałem teraz już pogięte kartki. Wróciłem do swojego pokoju. Przebrałem się w suche rzeczy. Miałem przeczytać to co było napisane na kartkach, lecz nie zdążyłem. Shane wstał i zaczął szykować się w pośpiechu do szkoły. Było już po ósmej. Schowałem kartki do kieszeni spodni i wyszedłem śpiesząc się na lekcję. Wszedłem do klasy spóźniony.
- Jestem - powiedziałem do Taigi siadając z nią w ławce
- Co ty taki zdyszany? - zapytała - Nie wyspałeś się?
- Nie - przyznałem - Nie mogłem przestać o tobie myśleć - uśmiechnąłem się
Nauczyciel prowadził  lekcję, a ja byłem tylko ciekawy za ile skończą się wszystkie zajęcia. Miałem zamiar przeczytać kartki wieczorem, kiedy cały akademik się wyciszy i wszyscy pójda spać. Chciałem w skupieniu i samotności to zrobić. Przez cały dzień byłem ciekaw co tam znajdę. Spotkałem Taigę na korytarzu. Chciałem z nią pogadać o wczorajszym wydarzeniu w parku , kolacji
- Cześć księżniczko - uśmiechnąłem się - Idziemy się przejść? - zapytałem Taige
(Taiga?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz