Jakimś cudem kot dziewczyny znalazł sie w moim pokoju.
I burżuj jeden kazał się zanieść do pokoju drzewiastej.
-no chyba ci nikt ogona nie przetrącił-powiedziałem do sierściucha.-ja mam cię nosic? masz cztery łapy. trafisz-dodałem.
-ale łażą nauczyciele więc musisz mnie zanieść.
-idź oknem.
-zamknięte.
Westchnąłem i wziąłem Tigera na ręce.
-delikatnie.!!
-zamknij się-powiedziałem i poszedlem do Tai.
Zapukałem i mi otworzyła.
-Twój kot kazał mi sie przynieść-powiedziałem dając jej kota.
[Taiga?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz