Taiga zaczęła już zdejmować ubrania. Rozejrzałem się po okolicy. Wszędzie panowała cisza, spokój. Wszyscy byli teraz na nudnych wykładach, podczas gdy my urządziliśmy sobie małe wagary. Szybko zdjąłem koszulkę i pozbyłem się spodni pozostawiając w szortach. Taiga podeszła do wody i sprawdzała czy jest ciepła. Zakradłem się za nią i wrzuciłem do wody po czym sam wskoczyłem.
- Zabiję cię ! - zawołała odgarniając z oczu przyklejone włosy
- Słyszę to już od kilku dni,a mimo to jeszcze żyję
Podpłynęła do mnie i zaczęła podtapiać.
- Poddaję się - zawołałem wypluwając wodę
- Następnym razem nie okażę miłosierdzia - powiedziała kładąc się na wodzie
- Tak, tak - zaśmiałem się
Spojrzałem się na nią z uśmiechem
- Taiga.. - zacząłem
- Tak?
- Wiesz że są tu pijawki? - powiedziałem
- Co?! - krzyknęła
- Boisz się pijawek? - złapałem ją by nie wychodziła z wody
- Nie boję się, ale ona są obleśne..
- Wbijają ci się w skórę setki małych zębów - ciągnąłem - Potem wypijają twoją krew..
- Przestań - zaczęła - Tego akurat się nie boję - przyznała
- Próbowałem cię nastraszyć - westchnąłem zrezygnowany - Ty chyba niczego się nie boisz co nie? - spytałem
(Taiga?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz