-I pilnuj swojego koto perza czy czym tam jest ten sierściuch-powiedziałem do dziewczyny na odchodnym.
Wróciłem powoli do swojego pokoju.
Zapaliłem świeczkę i postawiłem ją na biurku.
Przebrałem się i położyłem spać.
Ale długo nie mogłem zasnąć. Wciąż myślałem o mojej siostrze.
O tym jak wybiegła w tamtym roku zapłakana w środku burzy. I już nie wróciła.
Tamtego wieczoru pokłóciła się z rodzicami o swojego chłopaka.
Pobiegła do niego.
Nie wróciła, bo znaleźli ją następnego dnia dwie ulice dalej, porażoną piorunem.
Już się nie obudziła.
Ciągle wspominam tą historię gdy za oknem szaleją pioruny.
słyszałem patrol ciszy nocnej na korytarzu.
Zdmuchnąłem płomień świecy i położyłem się ponownie i tym razem zasnąłem.
Obudził mnie zimny ranek.
Spojrzałem na zegarek i była dopiero 6.08 więc mogłem pospać godzinę.
Ale wstałem i ubrałem się, by nie budzić współlokatora.
Wziąłem torbę z książkami na 3 pierwsze lekcje i wyszedłem z pokoju.
Poszedłem na dwór by odetchnąć.
Usiadłem na schodach szkoły i wsłuchałem się w ciszę.
-Też spać już nie możesz?-ktoś stanął za mną.
-nie mogę-powiedziałem odwracając się i zobaczyłem drzewiastą.-wieczorna burza tak na mnie działa-dodałem.-ej, moge miec pytanie?-spytałem
-to było pytanie-odparła.
-ale inne-przewróciłem oczami.
-?
-czy możemy chociaż przestać na siebie warczeć? chociażby z powodu że mam cię niby chronić, bo tak gadał Twoj koto perz Tiger.
[Taiga?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz