Taiga była cała przemoczona, a nawet hybrydy chorują. Wymówiłem zaklęcie i zaraz miała suche ubranie i włosy. Przewróciła tylko oczami i zaczęła iść.
Byłem 2 metry od niej gdy ona nagle zemdlała.
Podbiegłem i złapałem ją.
A dziewczyna zaczęła się od razu śmiać.
-Co Cię tak bawi?-spytałem stawiając ją na ziemii/
-Twoja mina-śmiała się dalej.
-nie rób tak więcej-powiedziałem poważnie.
-czemu?-spytała z miną niewiniątka.
-bo może ktoś się czasem martwi gdy ktoś inny mdleje bez powodu albo jest atakowany przez po żeracza-odparłem i poszedlem do wieży astronomicznej.
[Taiga?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz