- Wstawaj - warknąłem zniecierpliwiony
Chłopak popatrzył się na mnie przez chwilę nie rozumiejąc co się dzieje
- Nie gap się tylko się rusz!
Wziąłem plecak oraz bagaż i zacząłem kierować się w stronę wyjścia. Wszyscy się pchali do wyjścia. Nie zamierzałem czekać aż wszyscy wyjdą. Zdenerwowali mnie już tym przepychaniem się i obijaniem się o mnie. Zacząłem iść torując sobie drogę łokciami. W końcu opuściłem tłoczny wagon.
- Nareszcie - westchnąłem
Nagle zobaczyłem chłopaka idącego z trzema walizkami
- Po co ci tyle rzeczy? - zapytałem od niechcenia
- A ty nie masz bagażu ?
- Mam tylko plecak - wskazałem na swoje plecy - zaśmiałem się
- Aha.. tak a gdzie masz bagaż ?
- A tam na górze zaraz go wezme
- Fajnie żegnałeś się z rodzicami - zaśmiałem się - Myślałem że się popłaczę - wytarłem wyimaginowaną łzę
- Czego się czepiasz?
- Taki już jestem - warknąłem - Módl się abyś nie dzielił ze mną pokoju - powiedziałem z wyniosłością - Nie zgub się w drodze do szkoły - zakpiłem przepychając się przez tłum dzieciaków - I jeśli chcesz dotrwać do końca roku nie zbliżaj się do lasu - ostrzegłem zanim zniknąłem w tłumie
(Thane?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz