- Odpuść - powiedziałem biorąc ją pod rękę
- Zaraz pokażę mu gdzie jego miejsce - powiedziała - Tylko mnie puść - zaczęła się wyrywać
- Chyba coś brałaś - powiedziałem szeptem
- Puszczaj - powiedziała
- Widzimy się jutro - powiedziałem do wilków - O tej samej porze...
- Tylko tym razem nie zabieraj tego dobermana - zaśmiali się i odeszli
Taiga zmierzyła mnie wzrokiem. Podszedłem do głazu i wziałem suchą kurtkę którą zdążyłem zdjąć zanim wpadłem do jeziora.
- To twoja wina - kopnęła mnie w piszczel i o mało się nie przewróciłem
- A niby z jakiej racji, co ja zawiniłem?
- Przez ciebie wyszłam na głupka
- A nim nie jesteś? - zaśmiałem się przez co znowu mi się oberwało - Już się zamykam
- Nareszcie - westchnęła
- Wołałaś mnie teraz po to by przeczytać ci bajeczkę do snu?
- Dobry pomysł - stwierdziła
- A gdy wypełnię to ostatnie zadanie na dziś będę mógł się spokojnie wyspać w moim pokoju?
- I tak i nie
- Czyli? - zapytałem zrezygnowany
- Będziesz mógł spać, ale tam gdzie będziesz mnie słyszał kiedy będę czegoś potrzebowała
- Czyli gdzie? Na fotelu?
- Żartujesz sobie? Na podłodze
- Co? - zapytałem
- To co słyszysz, a teraz się rusz, jest mi zimno
- Trzymaj - nakryłem ją swoją kurtką - Powinno trochę cię rozgrzać
- To nie zmienia faktu że i tak ci się dostanie - powiedziała wtulając się w ubranie
- Jasne.. - westchnąłem - Najchętniej byś wydawała mi rozkazy i mnie biła co?
- Coś w tym jest - zaśmiała się chytrze
- Czuje się jak pies..
- Zmokły pies - poprawiała - Nie wejdziesz do mojego pokoju zanim się nie wysuszysz..
- Nie dość że muszę spełniać zachcianki, przez cały dzień nie jeść, to jeszcze spać na podłodze - powiedziałem niezadowolony
- Ciesz się że nie spędzisz nocy na dworze jako podwórkowy kundel
- To by była przesada.. - powiedziałem - Pośpiesz się bo mi zimno - ponagliłem
(Taiga?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz