Spojrzałem się na chłopaka. Wyglądał na zdziwionego. Myślałem że mu oczy na wierzch wyjdą.
- Niedługo będę tak potężny że nikt ze mną szans nie będzie miał
- Jakiś ty skromny - zaśmiałem się
- A co do walki.. - kontynuował - Miałem zły dzień..
- Ta jasne, czyli od teraz będziesz miewał same złe dni - zaśmiałem się
-Szykuj się na przegraną..
- I znowu.. - westchnąłem - Tylko nie używaj magi podczas walki, albo walczymy normalnie albo używamy mocy
- Nic ci to nie da, i tak przegrasz
- Możesz sobie mówić ile chcesz - wzruszyłem ramionami - Ale wiem jedno, jesteś potwornym dzieciakiem który wszystkich irytuje i wkurza. Strasznie lubisz się mądrzyć i przechwalać. Do tego uważasz że jesteś najpotężniejszym Magiem pfff.. Nigdy nim nie zostaniesz.
- Zazdrościsz?
- Nie ma czego zazdrościć - powiedziałem - Czytałem listy dzisiaj
- Jakie listy?
- Zerwałem się z lekcji i poszedłem do jednego z nauczycieli, za to że uciekłem miałem poroznosić listy do skrzynek uczniów. Traf chciał że akurat mamusia do ciebie napisała. Pytała się czy dobrze cię tu karmią. Jutro ma przyjść jakaś paczka do ciebie, napisała że są tam twoje skarpetki oraz pasztet. Za miesiąc przyjedzie cię odwiedzić - zacząłem recytować - Jakie to słodkie - powiedziałem śmiejąc się chytrze.
- Uważaj żeby twoja matka nie złożyła ci wizyty
- Nie mam matki - zacząłem ze śmiechem - Ale zgadzam się, jeśli by mnie odwiedziła to bym padł na zawał serca - przyznałem
Spojrzałem się na niego z wrednym uśmiechem.
- Zabrakło ci już pomysłów? - zapytałem
(Thane?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz