- Taiga.. - zacząłem przekręcając się na drugi bok by ją widzieć
- Tak? - zapytała układając się na łóżku
- Mam nadzieję że nie rozgadasz wszystkim co ci powiedziałem... - spojrzałem się na nią
- Miałam spytać cię o to samo - zaśmiała się - więc?
- Nie mam nawet komu powiedzieć - zapewniłem - Wciąż trzymam się własnych, starych zasad
- Czyli?
- Nie ufać nikomu oraz z nikim się nie zadawać. Proste, praktyczne, skuteczne - uśmiechnąłem się
- Nie wyglądasz mi na gbura i samotnika
- Nie znasz mnie dobrze - powiedziałem -Gdy skończy się ten piekielny zakład poznasz mnie z gorszej strony
- Nie wydaje mi się
- Przekonasz się. Tymczasem szykuj się na jutrzejszą porażkę, jutro to ja zatriumfuję
- Chciałbyś- próbowała mnie uderzyć ale jedynie zleciała z łóżka lądując tuż obok mnie
- To chyba będzie łatwe zwycięstwo - powiedziałem pomagając jej wstać z podłogi - Sama dla siebie jesteś zagrożeniem - stwierdziłem
- To twoja wina - zarzuciła
- Jasne - uśmiechnąłem się - A teraz idź spać, jest już druga w nocy, jeszcze czternaście godzin i koniec zakładu - przypomniałem
- Racja, a o co się zakładamy następnym razem?
- O to samo - powiedziałem wracając na miejsce - Teraz ty będziesz biegała do sklepów, robiła mi masaż - zaśmiałem się - Mam jeszcze tyle prania.. - westchnąłem teatralnie
- Uważaj tylko - powiedziała nakrywając się kołdrą - Nie zdziw się - ziewnęła - dobranoc
- Dobranoc - powiedziałem
Chwilę się na nią popatrzyłem. Już po kilku minutach zasnęła, chyba była bardzo zmęczona. Leżałem z jedną ręką pod głową wpatrując się w sufit.
Po godzinie usnąłem, lecz po chwili się przebudziłem. Wstałem i podszedłem do okna. Na niebie był jeszcze jasny księżyc.
- Nie możesz spać? - usłyszałem znajomy głos
Spojrzałem się w tamtą stronę. Taiga leżała na łóżku i przyglądała mi się.
- Nigdy nie przesypiam całej nocy - wytłumaczyłem - Myślałem że śpisz ...- powiedziałem po chwili - Przepraszam jeśli cię obudziłem
- Nie, sama nie mogę spać
- Boisz się jutrzejszej walki? - zaśmiałem się
- Nie - odpowiedziała
- Przynieść ci coś? - zapytałem
- Nie - pokręciła głową - Powinnam spać
- Zgadza się, pozwolisz że pójdę na pięć minut się przewietrzyć?
- Tak, ale wróć do rana - ostrzegła
Wziąłem bluzę i wyszedłem. Udałem się do lasu. Było tam ciemniej niż w ogrodzie. Wszędzie słychać było rozmaite zwierzęta. Ruszyłem przed siebie. Szedłem zamyślony i od czasu do czasu potykałem się o wystające korzenie. Po kilkunastu metrach usiadłem na jednej z kłód. Nagle coś mnie zaatakowało. Był to wielki wilk, ten sam co gonił Taigę. Muszę przyznać że teraz był straszniejszy niż przedtem. Zwaliłem go z siebie i stanąłem pod drzewem. Nagle usłyszałem krzyk Taigi.
Przebudziłem się. To tylko sen - pomyślałem zdenerwowany odgarniając spocone włosy z czoła. Spojrzałem na łóżko gdzie leżała Taiga. Na szczęście tam była, nic się nie stało. Wstałem po cichu i poszedłem do łazienki przemyć twarz. Wróciłem do pokoju i zacząłem po nim krążyć szukając miejsca dla siebie. W końcu usiadłem na krawędzi łóżka obserwując cienie na podłodze. Po chwili znudziło mi się gapienie na krzesło i szafę. Przeniosłem wzrok na Taigę. Wyglądała spokojnie, spała. Też bym chciał choć jedyny raz położyć się spać i przespać całą noc - westchnąłem opierając się plecami o ścianę. Podłożyłem sobie poduszkę pod głowę i zasnąłem.
(Taiga? Coś zdaje mi się że zostanie ze pchana na podłogę XD)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz