- Nie biję słabszych - zacząłem
- Mogłabym powiedzieć to samo - prychnęła - Ruszysz się wreszcie?
- Widać że trenowałaś - zacząłem
- Na pewno nie próżnowałam jak ty
Podszedłem do trenera
- To chyba zły pomysł abyśmy walczyli - powiedziałem do nauczyciela
- Jakiś problem? - zapytał
- I to duży, raz połamałem wilkołakowi wszystkie kości - przypomniałem - Wyrzuciliście mnie ze szkoły, teraz nie mogę wrócić...
- Sądząc po twoim przeciwniku na pewno nie da ci wygrać - zaśmiał się- Bój się lepiej o swoje kości - zaśmiał się - A teraz ruszcie się w końcu
- Szczerze to chyba zaczynam się bać - powiedziałem pod nosem mierząc dziewczynę wzrokiem
Zrobiła krok do przodu i wykonała pierwszy cios. Uchyliłem się przed nim. Przystąpiła do ataku. Większość ciosów obroniłem, niektóre posłały mnie na deski. Ostatnie uderzenie zostało wymierzone w gardło. Zabrakło mi na chwilę powietrza
- Tylko tyle potrafisz? - prychnęła - Nie wykonałeś ani jednego ataku tylko się chowałeś..
- Umiem o wiele więcej - zaśmiałem się podnosząc się - Ale może kiedy indziej.. Rezygnuję - powiedziałem zdejmując rękawice - Jesteś dobra - powiedziałem - Ale przygotuj się do następnego razu
- Nie wiem czy ujrzysz następne moje zwycięstwo.. - uśmiechnęłą się podstępnie
- Przegrasz? - zaśmiałem się
- Nie, nie będę się litowała, przerwiemy walkę jak będziesz leżał nieprzytomny na deskach a ja będę świętowała i cieszyła sięsukcesem
- Niedoczekanie.. - uśmiechnąłem się i ruszyłem bez słowa do szatni
Wziąłem prysznic a po paru minutach udałem się na ostatnią lekcję, algebrę.
- Znowu ty.. - westchnąłem widząc Taigę pod salą
- Zdziwiony?
- Już myślałem że nie będę musiał cię oglądać do końca dnia
- Porażka boli co? - zadrwiła
- Nie, to była celowa przegrana - uśmiechnąłem się - Następnym razem nie będę delikatny
(Taiga?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz