Szybko wyprzedziłam Thane'a. Nawet nie wiedziałam,że umiem tak szybko biegać. W sumie to miałam w sobie krew czystego wampira,więc odziedziczyłam szybkość i zwinność. Rozbrzmiał się gwizdek. Wszyscy zbiegli się do trenera.
-Już guzdrały! W dwuszeregu zbiórka! Dzisiaj będziemy skakać przez płotki. Nasza drużyna lekkoatletyczna pokaże wam ja to się robi. Na zewnątrz! Już!-znowu zagwizdał. Wszyscy wybiegliśmy na boisko. Dookoła były ustawione płotki do skakania. Wilkokrwiści zaczęli sprawnie skakać przez nie
-Teraz już wiecie,jak to się robi. Pokażcie co wy umiecie! Na początek....Wellington! Czas. Start!-krzyknął włączając stoper. Wyrwałam z pełną prędkością. Sprawnie przeskoczyłam wszystkie w rekordowo krótkim czasie. Przekracając linie mety oparłam się o kolana,łapiąc oddech.
-Dobrze Wellington! Jak tak dalej pójdzie,może dołączysz do lekkoatletów-powiedział z lekką dumą. Podeszłam do Then'a.
-Było bardzo źle?-zapytałam siadając obok niego
Thane?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz