Myślałam, że ten dupek dostałam w końcu nauczkę, a tu proszę zjawił się ... I mnie zabił ? .. Ja jestem martwa ! Nic nie czuję, nie ma mnie, czarno i cicho, nawet mi się podoba, ale zdychać to ja jeszcze nie chce. Co za pier*olony czarodziej, niech ja go dorwę, nie ważne czy będę żywa czy martwa, dorwę sku*wiela. Czerwone , oślepiające światło , ha to było akurat pewne
- Już nie żyjesz ? - usłyszałam głos samego diabła
- Jakiś idiota mnie zabił - burknęłam niezadowolona - Mogę już tam wrócić ?
- Wrócić ? Przecież jesteś martwa - zaśmiał się
- Nie mów, że nie mogę tam wrócić - oburzyłam się
- Rozgość się - zaśmiał się jedynie
Jeszcze czego! Nie mam zamiaru tu siedzieć
- Taiga? - tego głosu nie znałam
- Od dzisiaj duch Taiga - zaśmiałam się odwracając się
- Nie poznajesz mnie - powiedział do siebie mężczyzna - Jestem twoim ojcem - podszedł do mnie - Dlaczego nie żyjesz?
- Tak bo Ci uwierzę - zakpiłam - Nie twój interes
- Nie wierzysz mi - westchnął dotykając mojego czoła, jakby w jednej minucie zobaczyłam krótki okres swojego życia, z którego jasno wynikało, że to mój ojciec - Dlaczego nie żyjesz ?
- Jakiś marny czarodziejek mnie zabił - zaśmiałam się
- Daj rękę - powiedział z uśmiechem, nie chciałam się sprzeczać więc mu ją podałam. Powiedział niezrozumiałe dla mnie słowa - Zaraz wrócisz na powierzchnię, plus za to, że mnie nie miałaś przez tyle lat ... Dałem Ci kilka nowych mocy, które są u nas w rodzinie, wykorzystasz je jak chcesz. Tylko, nie szukaj na razie zemsty
- Nie szukać !? - warknęłam
- Nie teraz - zaśmiał się - Wykształć swoje moce, a potem pokaż ile warta jest rodzina Minist - uśmiechnął się podstępnie, ta to na pewno mój ojciec, i wiem po kim charakter odziedziczyłam
- Oczywiście - uśmiechnęłam się wytrze i tak jak zawsze teleportowałam się na powierzchnię. Stał tam ten czarodziejek i Max, był baaardzo zdziwiony mym widokiem
- Co ? - zapytałam otrzepując się z pyłu - Nie tak łatwo się mnie pozbyć - uśmiechnęłam się wrednie do niego i podeszłam, jednak musiałam pamiętać, że mam nowe moce, które trzeba będzie poznać. Chwyciłam go za gardło i podniosłam do góry - Nie zabije Cię, jeszcze nie - puściłam go - Zbliżysz się do mnie na choćby kilka kroków, a będziesz tego żałować i nie, nie boje się ciebie. Jeszcze Cię zabije - westchnęłam - Niestety - I jak gdyby nigdy nic odeszłam, nie zabije go, pierwszy raz posłucham się. Jednak dogryzanie mu, uszkadzanie go o tym nikt nic nie wspominał
( Thane? , Max ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz