niedziela, 11 maja 2014
Od Taigi - C.D Max'a
Przeszkadza mu to, że się wiercę, a co ja mam na to poradzić, że mam nieprzyjemne sny, ale dobrze mu tak powinien dostać jeszcze mocniej, za sam fakt spania w moim łóżku i to jeszcze ze mną obok. Zakładam, że kupi śniadanie tylko dla siebie, więc zeszłam na dół do stołówki. Nie zbyt lubiłam jeść ich jedzenie, ale jakoś przeżyje. Wzięłam kromkę chleba i jabłko, idąc do siebie. Wchodząc do pokoju widziałam już tam chłopaka przy stole
- Widzę, że się rozgościłeś - powiedziałam zaczynając jabłko
- Owszem
- Nie przyzwyczajaj się ! - warknęłam i podeszłam do łóżka, składając je
- Chcesz? - zapytał z wrednym uśmiechem wskazując na bułki leżące na stoliku
- Już zjadłam - powiedziałam, jednak świeże pieczywo wyglądało apetycznie, więc usiadłam naprzeciwko niego i wzięłam jedną
- Mówiłaś, że jadłaś - zaśmiał się
- Bo jadłam - wzruszyłam ramionami - Jednak jedzenie w stołówce jest okropne - zrobiłam mały grymas zjadając bułkę - Zaraz się zaczną lekcją - spojrzałam na zegar - Dzisiaj mnie tak szybko nie spotkasz - ostrzegłam, żeby nie był zdziwiony, że nie ma mnie w pokoju
- A to niby dlaczego ? - Dalej siedział na krześle, kończąc śniadanie
- Idę na polowanie, dawno nie miałam świeżej krwi w ustach, już nie mówiąc o ludzkiej - rozmarzyłam się, ile bym dała chociaż za kilka takich kropelek, ta zwierzęca mnie wręcz odrzucała, ale na zwykłym jedzeniu długo nie pociągnę.
- Więc idę z Tobą - powiedział wstając
- Nie - powiedziałam od razu biorąc torbę na ramię
- Po lekcjach, spotkamy się przy lesie - Czy on mnie nie słucha? Chce iść sama, wypłoszy mi wszystko
- Słuchasz mnie? - zakpiłam, jeszcze normalnym głosem. - Idę S-A-M-A - przeliterowałam mu to głośno i wyraźnie
- Nie idziemy razem , do zobaczenia - wyszedł z pokoju. To jakieś żarty, nie mówcie mi, że muszę z nim nawet polować, no na litość boską. Wyszłam z pokoju i poszłam na lekcję. Z Maxem spotkałam się dopiero na lekcji przygotowanej wyłącznie dla naszej rasy, mieliśmy się tam uczyć opanowywać swoje emocje i moce, super zajęcia, można na nich świetnie spać, bo nauczycielki nigdy nie ma, a my robimy co chcemy.
- Odłożę torbę i możemy iść - zobaczyłam nagle Maxa w ławce obok mnie
- To moja ławka - zauważyłam
- Nie jest podpisana - wzruszył ramionami
- Czasem jesteś strasznie irytujący - westchnęłam - 15 minut po lekcji pod lasem, muszę się przebrać w coś wygodniejszego - W końcu dalej siedziałam w ławce w mundurku szkolnym, a w spódniczce na polowanie trochę nie wypada.
- Dobra - odpowiedział, nie zwracając na niego uwagi położyłam się na ławce. Muszę jeszcze pomyśleć co zrobić z tym wilkiem co jest ponoć moim wujkiem. Nagle zadzwonił dzwonek, niechętnie wstałam i wyszłam z klasy
- Max - zaczepiłam do na korytarzu
- Ta ? - spojrzał na mnie zaskoczony
- Może dzisiaj zrobimy wyjątek - uśmiechnęłam się wręcz błagalnie
- Idę z tobą i nie ma ... - zaczął, ale mu przerwałam
- Nie o to chodzi - wywróciłam oczami - Nie mam ochoty na krew zwierzęcą, na prawdę jej nie cierpię ... Może znajdziemy gdzieś jakiegoś ... człowieka ? - spojrzałam na niego wyczekująco
- Jeśli dobrze rozumiem, chcesz dzisiaj wygryźć się w ludzi? - zapytał opierając się o ścianę
- Jest zakaz na terenie szkoły, ale poza terenami już go nie ma, jakby tak spotkać gdzieś w innym lesie kogoś, wiesz jak mi tego brakuje, a sam wiesz jaka jest różnica między ludzką, a zwierzęcą krwią. Na pewno ty też masz na nią ochotę, nie wierzę, że nie - skrzyżowałam ręce na piersi - Więc? - dalej wpatrywałam się w niego wyczekująco.
( Max? )
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz