niedziela, 4 maja 2014

Od Max'a


Wstałem wcześnie rano. Było cicho. Podniosłem się z łóżka i przebrałem się. Spojrzałem na  zegarek, wskazywał godzinę szóstą. Zaraz  obudzi się cały akademik - pomyślałem. Wymknąłem się z pokoju kierując się korytarzem w stronę wyjścia. Wyszedłem na zewnątrz i błąkałem się bez celu po terenie szkoły. W końcu postanowiłem pójść nad jezioro. To jedyne miejsce w jakim mogę spokojnie pomyśleć. Jest tam cicho i spokojnie. Usiadłem na głazie przy brzegu.
- Już myśleliśmy że nie przyjdziesz - usłyszałem głos za sobą
- Kogo my tu mamy ? - zaśmiałem się - Wilk, czarodziej.. Ciebie to skądś kojarzę - wskazałem palcem najwyższego z czwórki chłopaków
- Nie poznaliśmy się - powiedział podchodząc o kilka kroków - Za to mojego brata pamiętasz..
- Pamiętam dwa wilki z jakimi miałem jakikolwiek kontakt, jeden skończył z połamanymi kośćmi, drugi ze srebrnym nożem w brzuchu - chwilę się zastanowiłem -  To ten drugi to twój brat zgadza się?  Wilki boją się srebra.. - uśmiechnąłem się podstępnie - Prawda?
- Wampiry również mają słabość - powiedział twardo
- Jeśli chodzi ci o czosnek, wodę święconą, krzyż to to wszystko to są kłamstwa - zapewniłem
- Dobrze o tym wiem - warknął - Ale drewno to już inna sprawa
- Faktycznie - spojrzałem na zaostrzoną gałąź którą trzymał - Chyba nie zamierzasz tego użyć - wskazałem na kawałek drewna
- Czemu by nie?
- Bo nie masz odwagi zbliżyć się dalej - powiedziałem pewny siebie - A poza tym na terenie szkoły nie można się już bić
- Jednakże to co spotkało mojego brata..
- Zamilcz-  uciąłem - Wtedy panowały inne zasady, każde sprawy załatwiało się między sobą w lesie, tam gdzie nie było świadków, twój brat wiedział na co się szykuje
- Peter mówił że byliście przyjaciółmi..przynajmniej kiedyś
- Nie nazwał bym tego w ten sposób, nie ma żadnej osoby na tym świecie którą bym polubił, ale to prawda zadawaliśmy się do czasu..
- Do czasu kiedy odbiłeś mu dziewczynę - powiedział
- Nie dokońca.. sprawiłem tylko aby ona go znienawidziła a potem już mi na niej nie zależało, nikogo nigdy nie pokochałem, to była czysta zemsta na Peterze za coś co mi zrobił
- Po tym wszystkim wbiłeś mu nóż w  plecy
- Pamiętam to inaczej nóż był w..
- Nie chce mi się ciebie słuchać - westchnął zniecierpliwiony - Teraz ja sprawię abyś zginął
- Peter żyje
- Wiem, ale już nie jest taki jak dawniej, więc odpłacę ci się z nadwyżką - podszedł do mnie zdecydowanym krokiem
Wstałem z kamienie i patrzyłem co będzie dalej. Planowałem odsunąć się w ostatniej chwili gdy ten będzie próbował mnie nadziać jak szaszłyk lecz mieszaniec czarodzieja oplótł mi nogi jakąś rośliną tak że nie mogłem się ruszyć.
- Ch*lera jasna! - warknąłem
- Powiedz czy będzie bolało - zadrwił i wbił zaostrzony kij prosto w klatkę piersiową
Obejrzał się tylko dookoła i uciekł stąd jak najszybciej
-  Co za dzieciak - powiedziałem wyjmując kawałek drewna - Było nie opuszczać lekcji biologi śmieciu! - krzyknąłem za nim - Mało brakowało - powiedziałem sam do siebie patrząc na ranę - Przez niego teraz muszę wybrać się na polowanie. Nie za bardzo lubię krew zwierzęca, wolę ludzką krew. Ale gdzie ja teraz taką znajdę?
Ruszyłem w stronę lasu. Gdy tylko przeszedłem kilka metrów dostrzegłem hybrydę człowieka z czarodziejem. Nie mogłem się powstrzymać od ataku. Po kilku minutach picia jego krwi rana zniknęła. Puściłem wystraszonego dzieciaka i się uśmiechnąłem.
- Masz zapomnieć co tutaj się stało - powiedziałem do niego patrząc mu w oczy
Zacząłem odchodzić gdy kogoś zauważyłem. Znowu będą kłopoty - pomyślałem
- Hipnoza? - zapytał się ktoś wychodząc zza drzew - Na terenie szkoły jest surowo zakazana, zresztą jak gryzienie ludzi
- Nie  moja wina.. - zacząłem widząc dziewczynę - Myślałem że to sarna..
- Za wysoki jak na sarnę - zauważyła
- Bywa - westchnąłem
- Taiga - przedstawiła się -Pół wampir, pół demon
- Ostatni raz widziałem takiego mieszańca rok temu ale zrezygnował dość szybko z akademii - powiedziałem - Dzielił ze mną pokój - powiedziałem jakby to miało wszystko wyjaśnić
- Nie dziwię się - uśmiechnęła się - Ty też jesteś takim mieszańcem jak ja
- Mieszaniec demona z wampirem - kiwnąłem głową - Zgadza się
- A ty jak masz na imię?
- Max - powiedziałem krótko ruszając w stronę akademii. Byłem już spóźniony na angielski.
(Taiga?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz