wtorek, 6 maja 2014

Od Max'a - C.D Taigi

Zacząłem jej się przyglądać. Ona coś planowała. Wiedziałem to.
- Jak zamierzasz zabić tego wilka? - zapytałem się z czystej ciekawości
- Nie twoja sprawa
- Skoro tak mówisz.. - zacząłem - Chcę pomóc tylko...
- Niby jak? - zainteresowała sie
- W moim pokoju trzymam komplet noży, całą kolekcję
- Po co ci one?
- Zabijam nimi muchy
- Jasne..
- Pamiętasz tamte wilki znad jeziora? - spojrzałem na nią kontynuując
- Mhm - pokiwała głową
- To jeden z nich jest bratem chłopaka którego omal nie zabiłem jednym z noży mojej kolekcji
- I dlatego chcą cię zabić? - zaśmiała się
- Tak, lecz nigdy im się to nie uda, a poniekąd mam z tego  ubaw jak celują we mnie wykałaczkami - zaśmiałem się - To chcesz mojej pomocy?
- Nie - pokręciła głową
- Przydała by ci się czyjaś pomoc.. sama nie dasz rady
- Zobaczymy - zaśmiała się
Zaczęła czesać włosy oglądając się w lusterku. Westchnąłem i położyłem się na łóżku.
- Muszę przyznać że ten pokój zaczyna mi się podobać - stwierdziłem
- Och.. jaka szkoda że zaraz z niego wylecisz - powiedziała teatralnym głosem
- Masz bardzo wygodne łóżko - powiedziałem - Chcesz zamienić się na pokoje?
- Co?!
- W moim pokoju jest duszno i brudno - powiedziałem - a do tego Shane chrapie...
- Jest się czym chwalić
- Opowiadam ci jak jest, gdyż nie chcę abyś się przeraziła kiedy wejdziesz do mnie i zaczniesz sprzątać to wszystko
- W życiu.. - powiedziała - Znowu wygram, musisz sobie to w końcu wbić do głowy
- Nie - powiedziałem przykrywając się kołdrą - Mógłbym tu zostać na cały dzień
- Nie ma mowy - pokręciła głową
- Dlaczego? Tutaj jest przytulnie.. ciepło - zacząłem - Na podłodze cały zmarzłem..
- Wstawaj natychmiast!
- Nie - wziałem schowałem głowę pod poduszkę
- Rozkazuję ci abyś wstał!
- Ale cisza.. - powiedziałem  - Nikt  się nie odzywa..spokój..
- Wstawaj ! Marsz do sklepu po śniadanie dla mnie!
- Chcesz mi zrobić śniadanie? - zapytałem odsłaniając poduszkę z uszów - Możesz podać je do łóżka, gdyż nigdzie się stąd nie ruszam
Spojrzałem się na Taigę. Była zirytowana. Uśmiechnąłem się do niej.
- Złość piękności szkodzi - powiedziałem i natychmiast tego pożałowałem
Rzuciła we mnie grubą księgą. Złapałem się za głowę masując obolałe miejsce
- Nabiłaś mi guza.. - powiedziałem - Ale skończyła ci się amunicja - powiedziałem biorąc do ręki poduszkę i rzucając w nią - To za to że mnie obudziłaś - poduszka poleciała w stronę dziewczyny - A to za to że nie chcesz mi przynieść śniadania - pozbyłem się wszystkich poduszek i schowałem się cały pod kołdrę
- Obudź mnie kiedy  będzie już czas stoczyć pojedynek - dodałem zakrywając się cały - Przyszykuj się na cały tydzień spędzony ze mną - dodałem ze śmiechem zamykając oczy
(Taiga? Spróbuj mnie podnieść..)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz