niedziela, 11 maja 2014

Od Max'a - C.D Taigi

- Ostatni raz piłem ludzką krew z tydzień temu. Dokładnie to było wtedy  jak tamte wilki postanowiły zrobić ze mnie szaszłyka, oraz tam cię spotkałem po raz pierwszy.
- Idziesz na polowanie czy nie?
- Idę - powiedziałem - Ale nie zamierzam biec dziesiątki kilometrów by się najeść
- Co masz na myśli?
- Czasami w lesie organizowane są różne wycieczki dla ludzi, biwaki.
- Ale to teren szkoły
- Zgadza się - przyznałem - Ale wiesz jak ludzie uwielbiają łamać zasady.
- Chcesz wybrać się tam na polowania?
- Od zawsze wybieram taki sposób polowania na ludzi, jest blisko ale jest pewne utrudnienie
- Jakie? - zapytała
- Ludzie mają broń, trzeba uważać, w sumie to chyba zły pomysł, za duże ryzyko - popatrzyłem na nią - Wybierzemy twój plan
- Nie wiem jak tobie, ale mi się podoba, uwielbiam ryzyko, idę tam
- Wiedziałem - zaśmiałem się - Ale na serio uważaj, bądź ostrożna
- Nie tak łatwo nas zabić - demony - powiedziała
- Zgadza się
Wyszliśmy z akademika i poszliśmy lasem. Droga była kręta, ale nie sprawiała trudności. Słońce wisiało wysoko na niebie.
- Jeszcze tylko dwa dni i 14 godzin do końca zakładu - spojrzała na zegarek
- Aż tak źle ci ze mną ? - zaśmiałem się - Muszę przyznać że nawet spodobało mi się twoje towarzystwo, inni uczniowie są straszne nudni..
- Nie narzekam - westchnęła
- Co ty na to by zrobić kolejny zakład?
- Kiedy i gdzie? - powiedziała
- W środę o 16 - odpowiedziałem
- Walka ? - zapytała
- Ty wybierasz, dla mnie to bez różnicy, mogą być też i popisy na desce, byle by nie balet czy haftowanie - zaśmiałem się
- Dobra - zgodziła się - Pomyślę, a o co gramy?
- Jeszcze nie wymyśliłem - zaśmiałem się - Ale wiedz że nie uwolnisz się ode mnie tak szybko
- Wiedziałam - westchnęła
Po godzinie dotarliśmy na miejsce. W lesie było pełno ludzi. Nie wyglądali na turystów. Mieli ze sobą masę sprzętu różnego przeznaczenia. Powiedział bym że to kłusownicy.
- Kto to? - zapytała Taiga spoglądając zza drzewa
- Kłusownicy- stwierdziłem - ale mam złe przeczucia - westchnąłem - Chyba nie przypadkiem znaleźli się akurat w tym lesie
- Jak to? - zdziwiła się
- Pewnie zobaczyli tutaj któregoś dnia jakiegoś mieszańca i teraz polują - zaśmiałem się
- To nie jest śmieszne - zganiła mnie
- Owszem jest - powiedziałem - Nie mogą nas znaleźć - przyznałem - Polują na zwierzęta, dużo ich tutaj jest
- Idziemy?
- Tak - wzruszyłem ramionami - Zabiłem już jedną grupkę, może się trochę wkurzyli, ale to nie moja wina,  wtedy nie panowałem nad sobą. Gdy spacerowałem sobie grzecznie tamtej nocy oni we mnie strzelali.  Byłem tak głodny że pozabijałem ich wszystkich, co do jednego. A teraz proszę.. kolejna grupka - uśmiechnąłem się.
- Nie zamierzasz nikomu o tym powiedzieć?
- Po co? To jedyne miejsce gdzie mogę się najeść, nie mów że sama nie chcesz napić się ich krwi
Spojrzałem na obóz. Przed ogniskiem siedziało tylko trzech facetów i  parzyło sobie herbatę
- Teraz sobie tutaj grzecznie poczekasz, a ja wyczyszczę teren
Wyskoczyłem z krzaków
- Dzień dobry panowie - przedstawiłem się - Co to za obóz?
- Turystyczny - usłyszałem głos za sobą
Przyjrzałem się postaci. Był to wysoki mężczyzna z lekkim porostem na twarzy. Na głowie miał zaciągnięty kapelusz, który zasłaniał oczy.
- Ta. - zacząłem
- Czegoś tu szukasz? - spytał
- Zabijmy go zanim ktoś się dowie że tu jesteśmy, to zabroniony teren
- Masz racje - zgodził się z tamtym - A teraz jest chwila w której powinieneś błagać o litość - zwrócił się do mnie
- Ja miałbym błagać? - prychnąłem
W ułamku sekundy znalazłem się tuż przy facecie i skręciłem mu kark
- Sam chciałeś - zaśmiałem się. Po chwili zahipnotyzowałem pozostałych ludzi. Nie mogli teraz nam uciec
Zza drzew wyszła Taiga. Podeszła do  drugiej osoby i wbiła ostre kły w szyję ofiary.
- Musisz przyznać że to jest lepsze niż zwierzęta - zaśmiałem się odsuwając od człowieka - Zostawiamy ich w spokoju czy zabijamy?
Taiga przetarła usta rękawem  i spojrzała się na mnie
- A jak robisz zazwyczaj?
- Zabijam i wszystko spalam, choć teraz może ktoś zobaczyć pożar, wystarczy wyczyścić im pamięć - stwierdziłem siadając na kamieniu. Po kwadransie zaczęliśmy wracać w drogę powrotną.
- Podobało się? - zapytałem
- Mogło być - stwierdziła - Brakowała mi tego - przyznała
Nagle potknęła się o konar i prawie by się przewróciła gdybym jej nie złapał.
- Uważaj - powiedziałem - Łatwo złamać nogę
- Wiem, dzięki - zgodziła się - Ale możesz już mnie puścić
Popatrzyłem się chwilę na nią.
- Max?! - zawołała próbując się uwolnić
- Mi też czegoś brakowało - zacząłem patrząc się jej w oczy
- Czeg.. - nie zdążyła dokończyć, gdyż właśnie ją  namiętnie pocałowałem
Objąłem ją mocno wokół tali nie pozwalając jej  się odsunąć gdyby próbowała.
- Teraz już wiem - powiedziałem cicho - Nie potrafię bez ciebie żyć - wyszeptałem -  Za pierwszym razem sprawdzałem czy to możliwe że coś do ciebie czuję. Uważałem że Demony nie potrafią kochać, ale to wszystko kłamstwa - powiedziałem szybko, aby mi nie przerwała. Nie wiem kiedy i jak to się stało, ale Kocham Cię - powiedziałem patrząc się jej w oczy
Miałem tylko nadzieję że mnie nie wyśmieje. Rozumiałbym odmowę, ale nie zniósł bym takiego upokorzenia, nie umiałbym już jej spojrzeć w oczy, które są tak piękne, że człowiek mógłby się w nich zatracić.
(Taiga? Samo jakoś wyszło XD)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz